 |
|
... Nie wiedziałem jak to dalej ma byc, bylem dopiero 19 - latkiem
Nie stąpałem obiema nogami po ziemi, jak teraz
bylem jeszcze dzieckiem, jak miałem cię wychować
Czemu twoja mama miałaby bezużytecznego narkomana kochac
Odszedłem,tak, zostawiłem ją na lodzie
Tak bardzo mnie boli,ze ciebie też opuściłem
Prawdopodobnie to był błąd i do cholery zaluje tego
Przykro mi, rozumiem jesli cie rozczarowalem
Przeoczyłem twój pierwszy krok, proszę wybacz mi
Powiedziałeś swoje pierwsze słowo, nie bylo mnie przy tobie
Twoj pierwszy włosy, twoj pierwszy zęb, teraz jest już za późno
Każdego dnia miałem tylko nadzieję, że masz się dobrze. ''
|
|
 |
|
'' Kiedy poznałem twoją matkę
byłem jeszcze nikim
nie miałem nic, nie miałem nikogo, jednak Ona tam była.
mieszkałem u niej, a ona się o mnie troszczyła
jednak szybko spostrzegłem, że to wszystko nie ma sensu
bez perspektywy, co moglem jej już ofiarować
chłopaki jak ja byli jednak dla dziewczyn tylko pasożytami
balem się obowiązków, byłem włóczęgą
włóczyłem się całymi dniami z kumplami po domach
często się kłóciliśmy, aż leciały strzępy
najpierw krzyczy sie glosno, potem toczy sie gladko
lądowaliśmy w łóżku, jak mogło być inaczej
tak to jest jak kobiety wybaczyja mężczyźnie
tak było dalej codziennie
az do dnia, kiedy zadzwonila i plakala
Bylo slychac, ze jest zrozpaczona, teraz cos niewiarygodnego,
myślałem że ona się puszcza, lecz ona była w ciąży. ''
|
|
 |
|
Tak toczy się życie. Nikt tego nie pojmuje.
Tak więc pozostaw swój gniew za sobą.
Ja robię to co lubię.
Przez to zachowuję w sobie małą cząstkę dziecka.
|
|
 |
|
Byliśmy najwięksi i najpiękniejsi w naszym królestwie.
|
|
 |
|
Pamiętam to jak wczoraj, jak wszyscy mnie lekceważyli.
|
|
 |
|
Ta droga, nigdy nie była równa i prosta
Jednak problemy przeminą.
Miało się wzloty i upadki i często szło się w dół
lecz nie z powodu siły grawitacji.
Jesteś dojrzalszy, starszy ,
i zdajesz sobie sprawę, że jesteś częścią tego świata.
Nagle wymagają od ciebie żebyś zrobił to czy tamto
Żegnaj stare życie, powodzenia!
Każdy krok jest ruchem szachisty
Oni oczekują, że pokonasz strach.
Rozchorujesz się ze stresu
a włosy zsiwieją, słucham głosu swego serca,
to koniec.
Nie pozwolę na to.
Tam gdzieś w głębi mnie, zostanę dzieckiem.
i mam nadzieję , że tak zostanie wiecznie.
|
|
 |
|
Zobaczymy dokąd nas to zaprowadzi
gdy będziemy dalej podążać tą drogą słuchając naszego instynktu..
Nie będziemy zawracać, po prostu będziemy iść dalej. Koniec z biernym słuchaniem, życie toczy się dalej. Chcecie to jakoś wyjaśnić, mówicie o pomocy diabła, dyskutujecie a ja włączam muzykę i spadam
na bezpieczna stronę, na suchą kładkę, i gdy wszyscy biegniecie na ścianę ja idę moją drogą, zawsze prosto przed siebie.
W lewo, w prawo, nieważne, podążam moją drogą.
|
|
 |
|
Wdech i wydech !
Gdy chcesz Twojej wolności tak jak my dwoje, powiedz to głośno ! Wyjdź na ulicę ! Pisz na plakatach ! Niech Twoja nadzieja nie upada jak domek z kart !
|
|
 |
|
Powinniśmy latać jak owady po niebie,
ale siedzimy tutaj jak w piwnicy i gnijemy.
Człowieku schniemy i więdniemy.
Dawaj, pakuj szybko plecak! daleko ciągne przez kraj i niszczę wszystko co niszczyło mnie. Wypuszczam ciśnienie, nikt nie uważa mnie za małego - gdzie to może doprowadzić ?
|
|
 |
|
Rodzimy się, by być wolnym, ale tak nie jest,
tak mówią, a potem zamykają moją klatkę.
Ten ptak nie powinien latać, bo nie jest orłem.
Nie może robić też czego chce, ani myśleć o czym chce.
Co zrobić ? Pozwól mi czynić, nie myśl, że jestem głupia!
Jestem wystarczająco mądra, aby wiedzieć, co jest bzdurą a co dobrem.
I dokładnie tego się boicie, wiem to, wolicie zapiąć mnie na smyczy.
|
|
 |
|
Rodzimy się, by być wolnym, jesteśmy dwojgiem z milionów, nie jesteśmy sami.
|
|
 |
|
Nie mogłam inaczej, powiedzieli że mnie kochają, mieli rację, jest mi lepiej niż kiedyś .
|
|
|
|