 |
|
no i wiesz,niedługo wiosna i w ogóle, więc robię porządki. Wyrzucam to co nieużywane... za małe bluzki, grube rajstopy, szaliki, czapki, zimowe swetry, serce i takie tam. /esperer
|
|
 |
|
A gdybyś był dziewczyną, pewnie zmieniłabym dla Ciebie orientację. /esperer
|
|
 |
|
Słuchaj. Nawet gdybyś miała ochotę wydrapać mu oczy, lub co gorsze rzucić się na niego i pieścić pocałunkami, nigdy nie możesz dać tego po sobie poznać. Traktuj go jak powietrze, a z powietrzem nie prowadzisz bitew, po prostu wiesz, że bez niego nie przeżyjesz, ale nic więcej. Nie pokazujesz, że bez tlenu byś umarła. /esperer
|
|
 |
|
Ta dziwna świadomość, że to ty kogoś zraniłaś. Że to teraz ty jesteś sprawcą samotnej osoby na parapecie, z kubkiem parzącym w dłonie. To ty doprowadziłaś kogoś do kolejnych nałogów... To takie obce, bo "chłopcy zawsze ranią dziewczynki, nigdy na odwrót". / esperer
|
|
 |
|
I słowa, które ona ci mówi... One należą do mnie. To ja miałam stać na jej miejscu. kurwa, to nie tak miało wyglądać. / esperer
|
|
 |
|
zrozumiałam, że to wymyka się spod kontroli, gdy jego ręka po raz pierwszy mnie uderzyła, a ja siniaki powstałe na moim ciele traktowałam jako namacalny dowód, że był, że nie jest chorym wymysłem mojej wyobraźni. Nie mogę się przecież na niego gniewać, że zostawia mi takie pamiątki. /esperer
|
|
 |
|
A zastanawiałaś się kiedyś jak to jest, gdy widzisz swojego chłopaka całującego się z inną? Nie możesz nic zrobić, tylko stoisz i patrzysz, a ciepłe łzy zaznaczają szlak na Twoich zmarzniętych policzkach. Odwracasz się i odchodzisz, bo nawet nie wiesz co miałabyś zrobić. A najgorsze w tym wszystkim jest to,że potem przyjmujesz go z otwartymi ramionami... Wolisz go dzielić z inną, niż nie mieć w ogóle. I wiesz co zrobił, ale strach, że już nigdy nie mogłabyś spojrzeć w jego tęczówki, wyklucza z gry jakiekolwiek awantury. W końcu zawsze mówił "mała, wyluzuj. trzeba się bawić". / esperer
|
|
 |
|
Skłamałabym mówiąc, że był moim całym światem. Nie był. Był kimś w rodzaju świętego mikołaja dla małych dzieci. Bezgranicznie go kochają, ale nie oddałyby za niego życia, bo przecież... Tyle jeszcze może się zdarzyć. / esperer
|
|
 |
|
Spękane wargi od gorączki, cieknący nos i oczy, wyglądające tak jakby dopiero co okradła dilera za rogiem. Przewracała się z boku na bok, i zaciskała dłonie na pościeli, tak jakby to miało powstrzymać to cholernie wirowanie w jej głowie.-Ktoś do ciebie-W pierwszym odruchu, miała powitać gościa środkowym palcem, który łaskawie wystawiła by spod koca, ale kroki były takie inne. To nie mogła być przyjaciółka, która na jej wulgarne gesty, wzruszyłaby ramionami i sama się sobą zajęła.Drzwi uchyliły się delikatnie, a w nich stanął on, uśmiechając się szeroko, lecz było w tym coś nieśmiałego. Przysiadł na krańcu łóżka jakby była z porcelany, 'martwi się o mnie', przemknęło jej przez głowę.-Przyniosłam ci ciasto, twoje ulubione-Babcia?!-Pierdolona gorączka. / esperer
|
|
|
|