 |
Uzależniona? Owszem. Od cherry coke, zielonych orbitek, orzechowej czekolady, a co najważniejsze, od pewnego mężczyzny. Nie, nie zostawił mnie, wręcz przeciwnie, pilnuje mnie dniami i nocami, sprawia, że jest mi dobrze, po prostu go kocham!
|
|
 |
Po latach strachu odważyła się, podejść do wymarzonego faceta i wyznać, że kręci ją bezlitośnie. - Cześć - odparła nieśmiało, podając mu trzęsącą się dłoń. - Witaj, co Cię sprowadza. - Właściwie, chciałabym powiedzieć Ci.. - ŻE JESTEŚ PRZYSTOJNY - dokończył. - Ską, Ską, Skąd wiedziałeś? - jąkała się, ze strachu. - Zgadłem, bo wiesz, Ty też jesteś śliczna, od pierwszej gimnazjum, szaleję za Twoją urodą, miałaś wtedy taki długi warkocz i uderzyłaś mnie nim, w plecy. Od tamtej pory regularnie obserwuję Ciebie na nk. - Och, miło mi. - Może dasz mi swój numer, umówimy się? - Oczywiście. Ze stresu, myliła się z osiem razy, przy tak prostych cyferkach. - Proszę - odparła na koniec. - Dziękuję. Był tak wyluzowany, że dał jej buziaka w policzek, którego musiała odwzajemnić. - To do wieczora. Pomachał jej przez cały korytarz, odwróciła się pośpiesznie by nie dostrzegł czerwieni jej policzków.
|
|
 |
W moim świecie istnieje kilku, prawie idealnych mężczyzn. Moja wielka miłość, od pięciu lat -Bill Kaulitz, Kamil Bednarek, Mesajah.. Jednakże najważniejszego mam już przy sobie. Uwielbiam czuć jego zapach, dotyk, słyszeć szept. Bez niego niebo, nie jest niebieskie, kiwi, smakuje jak kefir, czyli jest szczytem okropności, a różowy kolor bleknie i zamienia się w śnieżnobiałą, zimną biel. Wydaje mi się, że jest stworzony specjalnie dla mnie, jak książe dla królewny, Romeo dla Julii, Edward dla Belli. Potrzebuję go cholernie, bez niego najzwyczajniej w świecie nie dam sobie rady. Mam malutką proźbę do Ciebie, Kochanie. Obiecaj, że mnie nigdy nie zostawisz, proszę!
|
|
 |
Nie szłam z poważną miną, a skakałam i uśmiechałam się do siebie. Ludzie patrzyli na mnie jak na idiotkę, ale olałam to. Wiem, że są przygnębieni codziennością, szaroburą egzystencją, a ja widzę świat w kolorowych barwach młodości.
|
|
 |
Stanęłam na środku stołu, pełna desperacji tupnęłam nóżką i krzyknęłam - albo ja, albo ona. Wybrałeś tą lafiryndę.
|
|
 |
Oglądam stare fotografie, sprzed roku, dwóch, czy trzech lat. Wspominam znajome twarze, miejsca, sytuacje. Dokładnie omijam nasze zdjęcia, bo uważam, że powinno pamiętać się, tylko o tych, którzy są tego warci, a nie tych, za którymi tęsknimy.
|
|
 |
nigdy do końca nie zrozumiem biegu wydarzeń. zawsze będzie pytanie: dlaczego? i brak odpowiedzi/ hipnotyzuje
|
|
|
|