 |
|
- To ty jesteś tą, która odchodzi.
- Ty jesteś tym, który mnie nie zatrzymuje.
|
|
 |
|
Nam, Kobietom, potrzebna jest uroda, żeby mężczyźni nas kochali, a głupota, żeby ich kochać.
|
|
 |
|
Może i jestem wulgarna, ale powiedz, na co innego zasługujesz?
|
|
 |
|
Nie każdy dzień jest dobry ale w każdym dniu może być coś dobrego.
|
|
 |
|
Wszystko co lubię jest albo nielegalne, niemoralne, tuczące, uzależniające, drogie albo niemożliwe.
|
|
 |
|
Ogólnie to bardzo potrzebuję ludzi. Mimo chwilowych stanów, kiedy zamieniam się w aspołeczną szmatę, naprawdę ich potrzebuję. Są dla mnie wszyscy mega ważni. Mam za mało życia, by się Wami nacieszyć. Ale chyba już kiedyś to pisałam. Wspaniali ludzie mnie otaczają, nie chce tracić kontktu, nie chce dorastać, cofnijmy się dwa miesiące i niech tak już będzie zawsze.
|
|
 |
|
Męczę się, kurwa, męczę. Wszystko mnie męczy. Co z tego, że kiedyś będzie lepiej, jak teraz jest chujowo. Żyję kurwa chwilą, nie przyszłością. Ludzi mi brakuje, czasu mi brakuje, wszystkich was. Kurwa. Czy tak się okazuje miłość?
|
|
 |
|
Oddalamy się od siebie, kurwa.
|
|
 |
|
"Nie wiem, co mnie bardziej przeraża, zobaczyć Cię ponownie, czy nie zobaczyć Cię już nigdy."
|
|
 |
|
"udawałam. przez równe 2 miesiące dusiłam w sobie wszystko, wspomnienia zamazywałam alkoholem a puste serce dymem ze skrętów i papierosów. chodziłam uśmiechnięta, żartowałam i nie uroniłam ani jednej łzy. do dziś. do teraz. pękłam wiesz? wszystkie plotki okazały się wyraźne i dziwnie dla mnie znaczące. każde gdybanie przestało już być gdybaniem, stało się rzeczywistością. każda zaschnięta łza wypłynęła, powróciło zimno i drżenie rąk. powrócił strach i chęć sięgnięcia po coś ostrego. wróciły wspomnienia, serce zaczęło bić szybciej. jak mam się tego pozbyć? nie mam nikogo, nikt mnie już nawet nie próbuje okłamać, że będzie dobrze."
|
|
 |
|
"
nie chcę pamiętać, nie chce mieć wspomnień i nie chce być tym kim jestem."
|
|
 |
|
Mówiliśmy, że noce są piękne. Spędzaliśmy je w dymie i względnej ciszy. Bylismy blisko,tak jak niebo i ziemia na horyzoncie, choć to nigdy nie było wystarczające. Poruszałeś się na mnie jak fale na spokojnej powierzchni oceanu. Zatapiałam się w każdym przypływie lodowatej, ciemnej i głębokiej wody. Tak łapczywie starałam się złapać oddech, który zawsze kolidował z Twoim, jak fale, z ostrym brzegiem klifu, gdzieś między Twoimi wargami. I dopóki trwała noc, nic innego nie istniało. |k.f.y
|
|
|
|