 |
Życie jest piękne i głupie
Jako to pierwsze je kocham, jako to drugie nie umiem.
|
|
 |
Czekam, aż deszcz zmyje ludzi z ulic.
Czasem ciężko jest ludzi lubić.
Czasem zbyt łatwo się zmulić, zgubić.
|
|
 |
Wypluwam flaki tylko po to, by dawać wam serce.
Podam pomocną dłoń każdemu – na salaterce.
|
|
 |
Nie pierdolę się, lecz to nie forma celibatu.
Wyskakuję z torta, który chcieli dzielić.
Chcieli z rapu zrobić przemysł?
Przeliczyli się, nie liczyli się ze mną.
|
|
 |
Historia toczy koła, potem znów ląduje w gównie.
Czujesz litość dla ćmy na żarówce? Nie czuję również.
|
|
 |
Cokolwiek o mnie myślisz to jedynie mniemanie
Wszędzie, gdzie coś oczywistego jest tam nie ma mnie
Jebać drogi na skróty, chcieli skusić mnie na nie
Jesteś pieprzoną podłą pizdą? HWDPPPP
|
|
 |
W tej pieprzonej grze ma się jaja albo jajka
Koliberka z Tic-Tacami zechce tylko psychofanka.
|
|
 |
Niektórzy chcą być tacy mądrzy i trochę się spinają
Inni są głupi jak chuj i nic na to nie poradzą.
|
|
 |
Pieprzyć tępy pochód dni do nikąd, nigdy nie uwierzę, że jest sens w tym. Każdy z nas jest takim samym banitą, niektórzy tylko padli i już się nie podnieśli.
|
|
 |
Ej, ale nie tak szybko, zanim się zdeklarujesz powinieneś wiedzieć parę rzeczy, muszę Ci powiedzieć, że.. że jestem dziwna i niezbyt potrafię rozmawiać, nie za bardzo się staram, w związkach, w życiu w sumie też nie, nie ma dla mnie takiej rzeczy o której bałabym się powiedzieć głośno, zadaje wnikliwe pytania, lubię z kimś mieszkać, ale nie robię śniadań do łóżka, ani obiadów ani w ogóle jedzenia, nawet ludziom, których kocham, nie sprzątam za kogoś, po prostu nie traktuję związku, choćby nie wiem jak długi i dobry był, jak małżeństwa, jak niektóre dziewczyny, nie podporządkowuje się, denerwuje ludzi celowo i tylko po to by sprawdzić, jak daleko mogę się posunąć i nigdy, ale to nigdy nie oddaje całej siebie, mam różne dziwactwa, składam się z dziwactw i potrzebuje niewyobrażalnych ilości ciepła, więc, wiesz, przemyśl to, bo będąc ze mną, możesz zwariować.
|
|
 |
serce to narząd? to musi być coś ponad, jakaś nieopisana materia. przecież narządu, jako rzeczy materialnej, nie da się tak po prostu zabrać, nie wyciągając nawet dłoni.
|
|
 |
niech w całym mieszkaniu śmierdzi spalenizną, a w koszu utworzy się stosik spalonych gofrów. niech dochodzi do wniosku, że musi przetrzymać je jednak krócej i w efekcie poda niedopieczone. niech wkurza się na "całe to chore gotowanie" i mierzy mnie poważnym wzrokiem, kiedy w spazmie śmiechu rozleję kawę, by po sekundzie, nie gniewając się ani trochę, pocałować mnie w czubek nosa. chcę jeść tą niedoskonałą mieszankę mleka, mąki, oleju, proszku do pieczenia, jajek... i miłości.
|
|
|
|