 |
|
boję się, że nadejdzie moment w którym nie będziesz walczył o nasz związek. boję się, że uświadomisz sobie, że to co jest między nami wystarczy, że już nie trzeba się starać, że nie warto, bo dobrze jest jak jest. boję się momentu, kiedy powiesz, że jest ci wszystko jedno, że ciebie to nie obchodzi, a gdy ja zapytam czy nadal mnie kochasz, będziesz milczał i nie wydusisz z siebie ani słowa. boję się, że w chwilach, gdy będzie naprawdę ciężko nie podasz mi ręki i nie pomożesz przejść przez ten ciężki okres. boję się, że nie będę mogła zatapiać się w twoich ramionach, a ciepło dostarczać mi będzie jedynie kubek herbaty. boję się, że to wszystko legnie w gruzach, że nie będziesz nic budował i umacniał. boję się, że nie będę mogła znaleźć pocieszenia w twoich ramionach, że nie pocałujesz mnie w czoło na dobranoc i nie wytrzesz łez z moich policzków, gdy będę przeklinać życie. boję się jutra, bo wiem, że tak łatwo jest zniszczyć miłość i zaufanie. naprawdę, cholernie się boję.
|
|
 |
|
Nie chcę Ci obiecywać rzeczy, których nie będę w stanie zrealizować. Nie chcę kłamać ani sprawiać Ci zawodu, bo nie chcę Cię krzywdzić. Mogę Ci obiecać, że nigdy świadomie nie zrobię niczego co mogłoby Cię zaboleć, ale nie mogę obiecać, że nigdy nie sprawię, że będziesz smutny. Mogę obiecać Ci, że nigdy od Ciebie nie odejdę, ale nie mogę zagwarantować, że zawsze między nami będzie cudownie. Mogę obiecać Ci, że będę opiekować się Twoim sercem, ale nie mogę obiecać, że ono nigdy nie ucierpi. Mogę obiecać Ci, że zawsze będę robiła wszystko by Ci pomóc, ale nie mogę obiecać, że zawsze mi się uda. Mogę obiecać Ci, że będę się starać, ale jestem tylko człowiekiem i nie mogę obiecać, że nie popełnię żadnego błędu. Tylko jedno mogę Ci obiecać bez żadnego 'ale'. Mogę obiecać Ci, że już zawsze będę kochać Cię całą sobą, zupełnie tak jak teraz.
|
|
 |
|
Zawsze kiedy się upiłam to oznaczało, że mam jakiś problem. Coś w stylu: zobacz ja tu jestem, zainteresuj się mną, proszę, zauważ. Piłam, płakałam, histeryzowałam, krzyczałam, że życie nie ma sensu. A wczoraj? Najebałam się, spaliłam i co? I byłam szczęśliwa, patrzyłam w jego oczy i wiedziałam, że mam wszystko. Że mam nawet więcej niż oczekiwałam.
|
|
 |
|
Lubię swoje nowe życie. Lubię żyć z Nim. Zasypiać przy Nim, budzić się, brać kąpiel, jeść obiadek. Lubię to.
|
|
 |
|
I choć bywają akcje perfidne,
nie zamienię Ciebie na żadne inne.
Jesteś wszystkim, reszta w tle,
biegnę za Tobą po stłuczonym szkle.
Przecinam skórę, ale nie dbam o to,
wykrwawiam się dla Ciebie z ochotą.
Wszystko po to by z Tobą być,
Ty moim, a ja Twoim cieniem.
I dla tych chwil chce mi się żyć,
coś ciągnie mnie, jak magnes, do Ciebie.
|
|
 |
|
Czy może być coś lepszego od mieszkania z mężczyzną swojego życia?
|
|
 |
|
Mam takiego kaca, że zaraz eksploduje mi głowa, albo żołądek albo nerki albo wszystko na raz i umieram i właśnie spędziłam z nim noc, a przecież dlaczego, skoro Ty jesteś, skoro wróciłeś, a miłość nie umiera, no kurwa, nie rozumiem tego, wypaliliśmy się, ale jak widać nie wypaliliśmy, miłość, jezu, jakie to dziwne i niesamowite i wszystko i cholera, to chyba nie przechodzi, to chyba naprawdę nigdy, nigdy nie przechodzi.
|
|
 |
|
A jutro czeka mnie już milsza codzienność. On obudzi mnie pocałunkiem, zapyta czy lecimy pod prysznic i gdy będę się malować On zaparzy moją ulubioną herbatę.
|
|
 |
|
A kiedy rozpłacze się w środku nocy nie będę musiała do Ciebie dzwonić, Ty będziesz obok.
|
|
 |
|
spędzę z Nim całe swoje życie
|
|
 |
|
Wybuduję most
Nad najszerszą z rwących rzek
Abyś mogła przejść
Na mój brzeg < 3
|
|
 |
|
Uśmiechaj się, bo kurewsko mi się to podoba.
|
|
|
|