 |
|
przy nim czuła się tak bezpieczna, jak u taty na rękach kiedy była małą dziewczynką / kolorooowa
|
|
 |
|
[3]Złożyłam mu na ustach pocałunek i wyszeptałam mu do ucha, łamiącym się głosem, że również
go bardzo kochałam, jednak też bałam się mu to wyznać. Kiedy przyszłam na drugi dzień, jego już nie było, zostawił tylko list, w którym opisywał jak bardzo
by chciał dalej cieszyć się życiem razem ze mną, ale najwidoczniej tak musiało być...
|
|
 |
|
[2]- Kochałem cię, na prawdę cię kochałem, zmieniłaś całe moje życie i nigdy ci tego
nie wyznałem, bo bałem się odrzucenia, nie chciałem niszczyć naszej przyjaźni, ale teraz kiedy już umieram.. nie mam nic do stracenia, chce żebyś wiedziała
ile dla mnie znaczysz.. - powiedział pewnego, mroźnego dnia, widziałam w jego oczach strach i lęk, ale również miłość. - żałuję, że w takich okolicznościach
ci to mówię, ale jutro mnie już nie będzie kiedy tu przyjdziesz, w nocy odejdę do swojego ojca i do Boga, nie boję się śmierci, bo wiem, że jeszcze się kiedyś
spotkamy, ja będę na ciebie czekał, a kiedy do mnie przyjdziesz, będę pełen radości. A teraz żyj i nie martw się o mnie, będę z ojcem, który odszedł tak
samo jak ja, również zmarł przez raka, kiedy miałem 9 lat.
|
|
 |
|
[1]Pamiętam tamten dzień, kiedy leżałeś w szpitalu, a ja siedziałam obok ciebie, ciągle, cały czas, nie opuściłam cię, a ty pomimo wszystko cierpiałeś, choroba
cię męczyła, powoli pożerała, powoli odchodziłeś.. a ja dalej byłam przy tobie i cierpiałam razem z tobą. kiedy spałeś, ja patrzyłam na ciebie i płakałam, ale
kiedy już się budziłeś - chciałam udawać twardą, nie mogłam dać oznaki strachu, bólu bo chciałam cię podtrzymać na duchu, przecież ja nie mogłam przestać
wierzyć, że wyzdrowiejesz, jednak po czasie, wątpiłam, ale dalej oszukiwałam samą siebie, że przecież będzie jak kiedyś, dalej będziemy mogli się śmiać i płakać,
zwierzać się sobie i poamgać wzajemnie, ale to już nie wróci, nigdy, nigdy...
|
|
 |
|
nie umiem już składać słów w jakiekolwiek sensowne zdania. w sumie nie wiem, czy kiedykolwiek umiałam. teraz po prostu widzę to o wiele dobitniej. w mojej głowie nic już nie ma sensu, nic nie jest poukładane. czasem mam wrażenie, że nie umiem o tym mówić. nie umiem mówić o sobie. i chyba nawet nie wiem już, co w ogóle u mnie słychać. / smacker_
|
|
 |
|
Ty nie masz przyjaciół bo ufasz tylko sobie. / EWR :3
|
|
 |
|
Ty nigdy nie rób tego co robią ludzie źli,
Nigdy nie pozwól by dusze zabrali Ci,
Pamiętaj że o sobie decydujesz Ty.
|
|
 |
|
nie przyszło ci nigdy do głowy, że gdzieś tam głęboko, też marzę właśnie o tym ? że pod warstwą całej tej złości, żalu i wszystkich innych negatywnych uczuć, siedzi cicho wizja pięknego domu z ogródkiem, gromadki dzieci i patrzenia dzień w dzień w tę samą ukochaną twarz tuż po przebudzeniu. / smacker_
|
|
 |
|
nigdy nie powiedział wprost, że mu na mnie zależy, że jestem ważna. nie wiem, czemu słowa typu "nigdy sobie nie wybaczę, że ci to zrobiłem" odebrałam jako jakieś deklaracje uczuć. zawsze byłam naiwna. / smacker_
|
|
 |
|
takich banalnych, słodkich do porzygu momentów, jak na przykład wtedy, gdy zamiast na horyzont, uparcie patrzył na mnie, twierdząc, że zachód słońca o niebo lepiej wygląda w moich oczach. tego mi brakuje. / smacker_
|
|
 |
|
`Przez wszystkie te tysiąclecia ludziom nie udało się rozgryźć zagadki, jaką jest miłość. Na ile jest sprawą ciała, a na ile umysłu? Ile w niej przypadku, a ile przeznaczenia? Dlaczego związki doskonałe się rozpadają, a te pozornie niemożliwie trwają w najlepsze? Ludzie nie znaleźli odpowiedzi na te pytania i ja też ich nie znam. Miłość po prostu jest albo jej nie ma.
|
|
 |
|
strasznie na niego krzyczała, wydzierała się coś że ma już go w dupie i te wszystkie jego koleżanki z którymi pisze, uderzyła go w twarz.. on się uśmiechnął i przytulił ją najmocniej jak umiał/ kolorooowa
|
|
|
|