 |
|
Mimo tylu pomyłek
I tak będę z tobą
Mimo tak wielu granic
I tak będę z tobą
Mimo tylu nieznanych
I tak będę z tobą
I tak będę sobą
|
|
 |
|
Czasami nie wiem jak mam się zachować
Ciągle szukam siebie
Chciałbym podążać za tym co czuję
Nie poznam prawdy gdy nie spróbuję
Gdy nie będę sobą bez twych słów
Bez twych rąk nie ma mnie
|
|
 |
|
Przyszedłem tu z ciężarem
I teraz wydaje się być lżejszy
Odkąd poznałem Cię kochanie,
powinnaś wiedzieć, że
Nigdy nie mógłbym iść bez Ciebie...
|
|
 |
|
Dotykam Twojej twarzy, jak ślepiec
Ostrożnie krocząc, odzyskuję wzrok
Wyczuwam chłód Twoich małych dłoni
Zwolnijmy krok, wiesz, już nie boli
|
|
 |
|
Miałem dla niej pełne "ja"
Lecz ona nie widziała
Spokoju ducha życzę Ci
i nie oglądam się za siebie
|
|
 |
|
Ona krzyczała, zimno mi
Na dobrych dla niej ludzi
A ja już nie mam więcej sił
Potrząsać ciągle Tobą
|
|
 |
|
Ona krzyczała, jak bolesny ten świat
A może to był tylko wiatr
Bo w nim nie ma po co żyć
i kochać nie ma kogo
|
|
 |
|
Chciałbym być
Ciepłym podmuchem wiatru
Na moście
Czy mogę?
I chciałbym być
Zimnym piwem
Na końcu podróży
Albo tuż zaraz przy domu
Czy mogę?
Chciałbym być sobą
Przy Tobie sobą chciałbym być sobą
|
|
 |
|
Wiem, że nie śpisz
Widzę jak drży Ci powieka
Przewracasz się na drugi bok
Inaczej
Myślisz, że nie wiem że nie śpisz
Znam Cię
|
|
 |
|
Czy dasz radę kochać, mimo, że ja
Nie umiem już sam, bez Ciebie wstać
Czy dasz radę kochać, mimo Twych ran
Nie umiem już sam bez Ciebie wstać
|
|
 |
|
W imię tych ran nowych, które zadaję
Błagam, napraw mnie
|
|
 |
|
Pośród mych natchnień, Twoje łzy słone
Błagam, napraw mnie
|
|
|
|