 |
|
- wyzbyć się wszystkich nawyków związanych z nim ? - ty nadal myślisz , że to takie proste ?
|
|
  |
|
i pierdolić każdy dzień , który wolałeś spędzić u jej boku .
|
|
  |
|
czuć twój oddech na moich plecach i wiedzieć , że już zawsze będziesz blisko .
|
|
 |
|
Gdybym mogła cofnąć czas na pewno nie zakochałabym się w Tobie, a tym samym nie spieprzyłabym sobie życia i zajebistego związku z kochającym mężczyzną. / rozkmiiniaj
|
|
  |
|
mimo , że z matmy totalne dno w jej życiu i tak liczą się numerki .
|
|
  |
|
nie zostawiaj mnie samej , przecież wiesz , że ja się boje życia.
|
|
  |
|
czuje się jak tablica korkowa , w którą to wszyscy bezmyślnie wbijają pinezki w postaci tych ostrych słów.
|
|
 |
|
najwygodniej tęskni się na brzuchu. przynajmniej możesz wygodnie szlochać w poduszkę, tłumiąc krzyk. nikt się do Ciebie nie przyczepi, że zgotowałaś sobie autodestrukcję na własne życzenie.
|
|
 |
|
nawet kiedy na dworze panuje mróz, celowo nie zakładam rękawiczek. nie czując rąk, niewinnie proszę Cię abyś je ogrzał. mój plan zawsze działa. przecież nie będziesz w stanie zapomnieć również o moich zziębniętych ustach. taka mini reakcja łańcuchowa mojego własnego projektu.
|
|
 |
|
w końcu zrozumiałam, że rozmawianie z Tobą o miłości to tak jak rozmawianie ze ślepym o kolorach. jak rozmowa głodnego z pojedzonym. zrozumiałam, że ta konwersacja jest równie realna jak to, że łysy zajebie grzywką o chodnik.
|
|
 |
|
moje łzy były połową szczęścia. wraz z Twoim pocałunkiem, tworzyły jego całość. to dokładnie tak jak deszcz i słońce. osobno, są zbyt prymitywnie piękne. razem tworzą coś wspaniałego. tęczę miłości.
|
|
 |
|
a kiedy odchodziłeś zrozumiałam, że wszystko co najpiękniejsze jest zwyczajnie nieosiągalne. później pozostało mi jedynie siedzenie w tym cholernym, rozciągniętym swetrze i godzenie się. godzenie się z losem, który zafundował mi jakiś palant tam na górze. palant z nadzwyczajnie beznadziejnym poczuciem humoru.
|
|
|
|