 |
|
Pewnego dnia zniknę z Twojego życia na zawsze,może nie dziś,może nie jutro,może nie za chwilę,ale zniknę nie zostawiając po sobie śladu.Nie wiń siebie,nie szukaj mnie,nie płacz,ja wylałam wystarczająco łez za nas dwoje,przetarłam każdą ścieżkę próbując do Ciebie dotrzeć,gubiłam Twój zapach na rogach ulicy i potykałam się o cudze spojrzenie hipnotyzujące przez moment jak Twoje,ale wystarczyło tylko bym upadła i ocknęła się by znów poczuć się nieludzko zbesztana przez przyzwyczajenie do Ciebie.Ty także, proszę,Ty także nie przyzwyczajaj się do myśli,że czekam.To ostatnia koszula,ostatnia książka i ulubiony flakon perfum do spakowania.Mój zapach?Nie spotkasz go ani na swoim ciele przesiąkniętym jego wonią,ani na półce gramolącego się między Twoimi flakonami, nie przyniesie Ci go świeży powiew wiatru,ani nie przypomni mróz przy którym wtulałeś się cały zmarznięty w moją szyję.Odejdę i nie zostawiając nic.Ludzie kiedyś przestają czekać,kochać,tęsknic, są zbyt zniszczeni na to,zbyt zmęczeni.
|
|
 |
|
To zaczęło się latem, rok wstecz. Tak. dokładnie rok temu się poznaliśmy. wtedy nie wiedziałam, że to wszystko się tak potoczy. nie wiedziałam, że tak bardzo go pokocham. a przede wszystkim nie chciałam takiego zakończenia. niee!
|
|
 |
|
nikt nie kazał wierzyć spojrzeniom wymienionym niechcący.
|
|
 |
|
i dotarło do mnie, że wśród tych wszystkich otaczających mnie osób on patrzył nieustannie i tylko na mnie.
|
|
 |
|
ciąża jak granat wysadziła w powietrze całe moje życie.poczułam, że już nie pasuję do tamtej zadziornej dziewczyny. odstawiłam alkohol. po dwunastu latach picia wytrzeźwiałam. a ostrość widzenia rzeczywistości bez promili kompletnie mnie powaliła.
|
|
 |
|
codziennie siedzenie na ławce i bezcelowe picie, zastanów sie ziom czy chcesz żeby tak wyglądało twoje życie.
|
|
 |
|
czas, nie uznaje zwrotów, a reklamacje ma głęboko gdzieś.
|
|
 |
|
teraz myślę trzeźwo, nawet nie starałeś się być blisko.
|
|
 |
|
Pragnęłam być całym Twoim światem. a Ty? nawet nie starałeś się być w moim.
|
|
 |
|
– Czy opuścił Cię kiedyś ktoś, kogo kochałaś? – Owszem. Zawsze ktoś kogoś opuszcza. Czasem ten drugi cię ubiegnie. – I co wtedy zrobiłaś? – Wszystko. Wszystko, ale to nic nie pomogło. Byłam strasznie nieszczęśliwa. – Długo? – Tydzień. – To niedługo. – Cała wieczność, jeśli się jest naprawdę nieszczęśliwym. Każda cząstka mojej istoty tak była nieszczęśliwa, że kiedy tydzień minął, wszystko się wyczerpało. Moje włosy były nieszczęśliwe, skóra, łóżko, nawet suknie. Nieszczęście wypełniło mnie tak całkowicie, że nic poza nim nie istniało. A kiedy nic już nie istnieje, nieszczęście
przestaje być nieszczęściem, bo nie ma go z czym porównać. I wtedy następuje kompletne wyczerpanie. I wtedy to mija. Powoli zaczyna się żyć na nowo. | Erich Maria Remarque
|
|
|
|