 |
\gdy ja czekałam, on poznawał świat za pomocą jej ust.
|
|
 |
gdybyś był nim, też mógłbyś mieć taką jak ja.
|
|
 |
to co nazywamy miłością, jest tylko alibi dla związku zboczeńca z dziwką, różowym woalem przykrywającym przerażającą twarz nieuniknionej samotności.
|
|
 |
Lubię jak z taką zawziętością niszczysz moje wszelkie obawy.
|
|
 |
byliśmy dla siebie jedyną deską ratunku. poręczą odgradzającą od przepaści.
|
|
 |
za każdym razem, kiedy tamtędy przejeżdżam, wydaje mi się, że spostrzegam nasze dwie obejmujące się postacie, ale na tej ławce nikogo nie ma. przeszłość?
|
|
 |
szczęście jest optyczną iluzją. dwa lustra, które wysyłają sobie ten sam obraz w nieskończoność. nie próbuj dotrzeć do początkowego obrazu, nie ma go tam.
|
|
 |
siedziała ściśnięta pomiędzy przeszłością a utraconą przyszłością i poczuła, że się dusi. nie powinna tam być.
|
|
 |
wybaczam ci brak parasola podczas oberwania chmury. wybaczam ci całonocne pochrapywanie przy moim uchu i nieposłodzoną herbatę przy śniadaniu. wybaczam, bo jesteś. nie muszę się już bać całonocnych napadów dogłębnie odczuwalnej samotności i histerycznych szlochów pod prysznicem. fakt, że trzymasz mnie za rękę, wynagradza mi wszystko.
|
|
 |
Wiem, że mnie nie rzucisz, rzucisz to wszystko, bo to zbyt dużo. Obiecałem Ci, że nigdy więcej się już nie pożegnam, więc czekam aż będziesz miała dosyć tego bólu, który przeszywa nasze szczęście. A wtedy zostanie nam tylko ból.
|
|
 |
Mam dla nas scenariusz, będziemy razem ale najpierw musimy się rozejść, żebyśmy zrobili to co powinniśmy aby w końcu wszytko było możliwe.
|
|
 |
nie chcę, abyś był we mnie szalenie zakochany. zakochanie to nie miłość. chcę, abyś mnie kochał - czasem rozsądnie, czasem spontanicznie, nie rzucił dla mnie świata, ale się tym światem dzielił.
|
|
|
|