 |
|
Kiedyś myślałem że muszę wybierać między dobrem i złem a dziś żyć się nie chce, więc co za różnica.
|
|
 |
|
Jakoś idę, stawiam krok za krokiem, próbuję podziękować za słoneczny dzień, uśmiechnąć się, zrobić coś co miało kiedyś sens. To wszytko kłamstwo, gram, gram rolę której oczekują inni i wierzą, oni wierzą, że jestem prawdziwy, że żyję. Ja próbuję uwierzyć, ale kiedy mam chwilę by się zatrzymać, dobrze wiem, że już mnie nie ma.
|
|
 |
|
jedyne, co mnie zabija to samotność. cichy morderca. każdego dnia zabija mnie na swój sposób. niby wiem, że przyjdzie dzisiaj, jutro ale zawsze mnie zaskakuje. nie potrafię się obronić. czasem mam wrażenie, że żyję bo muszę.
|
|
 |
|
śnisz mi się po nocach. przypominasz o sobie. myślę o tobie z każdym, nawet tym najpłytszym oddechem.
|
|
 |
|
nie prosiłam o wiele, chciałam tylko przyjaźni, a ty dałeś mi fałszywą miłość.
|
|
 |
|
nie jestem dla was dobra, bo nie staliście za mną, gdy świat był przeciwko mnie.
|
|
 |
|
kiedy tęsknię, maluję paznokcie na czerwono.
|
|
 |
|
Można żyć bez dłoni która tak idealnie pasuje do mojej, bez ciepła drugiej osoby patrzącej przy mnie w tą samą stronę, bez oczu, w których widzę to samo pragnienie bliskości, które czuję w duszy, ale nie można żyć bez nadziei, że to wszytko przede mną, nie chce się już żyć. Nie chcę.
|
|
 |
|
dziewczyny tkwiły w tej układance, układ ze smukłą dupą, uwypukla bycie samcem.
|
|
 |
|
palili by być gościem, innym gościom udowadniać swoją fikcyjną dorosłość.
|
|
 |
|
dwie mnie, dwóch ciebie, z nadzieją w głosie pytam, czy się kiedyś zrozumieją.
|
|
 |
|
idąc przed siebie, próbując zapomnieć. potykam się o fakty i o miliony tych wspomnień. pytam się siebie, jak długo wytrzymam, bo tracę już grunt, nie mam się czego przytrzymać.
|
|
|
|