 |
|
Nie zrobię pierwszego kroku, mogę co najwyżej założyć buty,
|
|
 |
|
w udawaniu, że się nie widzimy jesteśmy mistrzami.
|
|
 |
|
teraz czas na mnie, specjalnie wyrobię sobie koszulkę z napisem 'zniszczyłeś moje serce, teraz ja zniszczę Ciebie'. i kiedy będziemy mijać się na ulicy, nawet w srogą zimę zdejmę kurtkę, aby pokazać Ci jak przez Ciebie cierpiałam, może zrozumiesz...
|
|
 |
|
nie wiem co ta dziewczyna w Tobie widzi, ale nie dziwię się... ja przecież byłam w Tobie tak zakochana, że o mało nie popełniłam samobójstwa, gdy mnie zostawiłeś. uratowali mnie cudem, leżałam w śpiączce przez 69 dni. cały czas była przy mnie mama. gdy już się obudziłam, powiedziała mi, że do niej dzwoniłeś, pytałeś się co ze mną. nie pofatygowałeś się nawet, żeby przyjść. a do szpitala w którym przebywałam miałeś niecałe pół kilometra. dochodziłam do siebie bardzo długo, ale z każdym dniem było coraz lepiej. wiesz, że widok z okna mam niesamowity i że widzę niemal połowę miasta. codziennie spoglądam jak siedzisz z nią na NASZEJ ulubionej ławce. siadacie na nią trzymając się za ręce, a ty namiętnie ją całujesz. jesteś strasznym egoistą. myślisz tylko o sobie i o tym co jest przyjemne dla Ciebie, a dobrze wiesz, że niedługo ona skończy podobnie do mnie ...
|
|
 |
|
dla wielu z nas facet to bankomat. gdy zapragniemy sobie nowej sukienki lub nowych butów, od razu je dostajemy. chcemy iść na romantyczną kolację bądź do kina, po chwili tam idziemy. za to wszystko płaci facet, my nie dokładamy do tego nawet grosza. niestety, to, że nasz mężczyzna jest bogaty, nie znaczy, że to prawdziwa miłość. bo miłości za pieniądze kupić nie można...
|
|
 |
|
Któregoś dnia może mnie nie być, po prostu załóż, Przypomnisz mnie sobie, ale nie czuj żalu, Życie się będzie toczyć i tak pomału, Wytrzesz z łez oczy, mnie nie żałuj.
|
|
 |
|
w mroźny, zimowy wieczór postanowiłam wyjść z domu. pomimo tego, że byłam ubrana niczym eskimos okropnie trzęsłam się z zimna. po długim spacerze w zaspach postanowiłam przysiąść na wolnej ławce w parku. samotność przybijała mnie totalnie. płatki padającego śniegu otuliły mnie dosłownie z każdej strony. wstałam aby optrzepać kurtkę i rozejrzałam się dookoła. widok był cudowny. całe miasto przystrojone było kolorowymi lampkami i ozdobami świątecznymi, a na ogromnej szybie centrum handlowego widniał zielono-czerwony napis 'WESOŁYCH ŚWIĄT'. dopiero teraz skojarzyłam, że to już 18 grudnia i że za 5 dni Wigilia. ja niestety nie czułam klimatu tych Świąt, nie dawały mi one przyczyny do radości. nie cieszyło mnie nawet pomaganie mamie w robieniu karpia, ubieranie choinki i rozpakowywanie prezentów. do szczęścia potrzebowałam jedynie Ciebie, ale cóż. nie można mieć wszystkiego...
|
|
 |
|
to, że masz słodkie oczy, zajebiste włosy i fajny całokształt nie pomoże. ja doceniam ludzi z charakterem, którego u Ciebie niestety brak.
|
|
 |
|
najbardziej wkurzające było to, gdy mówiłeś, że już jej nie kochasz i że ona już się nie liczy. więc czemu teraz jesteś z nią, a nie ze mną?!
|
|
 |
|
pamiętam tamten dzień w którym się poznaliśmy. to była szkolna dyskoteka. siedziałeś sam na ławce. długo się na tym zastanawiałam, ale wkońcu do Ciebie podeszłam. od razu coś poczułam, spodobałeś mi się. w ułamku sekundy zaczęliśmy ze sobą rozmawiać. naprawdę, świetnie nam to szło ... teraz tylko zastanawiam się po co to zrobiłam? po co zagadałam do Ciebie? po to, żebyś pokochał inną?
|
|
 |
|
jeszcze rok temu ubieraliśmy razem choinkę, podkładaliśmy pod nią prezenty, dzieliliśmy się opłatkiem, oglądaliśmy świąteczne filmy. kilka dni po tym obserwowaliśmy fajerwerki i piliśmy szampana. wtedy powiedziałeś mi, że będziesz ze mną do końca i że absolutnie nic nas nie rozdzieli. od początku wiedziałam, że to absurd. ale cóż... byłeś już trochę pijany, nie wiedziałeś co mówisz.
|
|
|
|