 |
|
Płacząc za te wszystkie momenty, w których nauczył się nie płakać. A.V.
|
|
 |
|
Ludzie biegają za czyimiś plecami i mówią o tym człowieku rzeczy, które naprawdę myślą. Gdy staną oko w oko z tym kimś, nie potrafią powiedzieć czegokolwiek, co nie byłoby kłamstwem.
|
|
 |
|
"Uczciwy człowiek prędzej sprzeda własną ziemię, niż skłamie."
|
|
 |
|
Zakończmy stan zakochania, rozpocznijmy stan miłości. Nadszedł czas, aby wyrwać skrzydła motylom w brzuchu. A.V.
|
|
 |
|
Obydwoje oprawieni w ból jak w złoto. Za nimi jedynie wszechświat, który spogląda obojętnymi oczyma gwiazd. W całym kosmosie tylko ta dwójka. Zagubiona. Miłość umarła razem z nimi. Gdy, po ciele, odeszła też dusza.
|
|
 |
|
Wieczna młodość to śmierć. Śmierć w końcu też zatrzymuje człowieka w wieku, ale potem jego ciało się rozkłada. W przypadku wiecznej młodości, rozkłada się dusza. A.V.
|
|
 |
|
Spoglądał na nią ukradkiem, wyćwiczonym wzrokiem pozbawionym wyrazu. A.V.
|
|
 |
|
Jakby właśnie defibrylator oddziaływał na jego martwe, pokryte szronem serce. A.V.
|
|
 |
|
Trzy lata... Wydawało mu się to takie dalekie, ale zarazem tak bliskie, że niemal mógłby dotknąć swoich wspomnień wyciągając rękę, gdyby wspomnienia były jakimś przedmiotem. A.V.
|
|
 |
|
"Koniec" to złe określenie na śmierć. Śmierć jest początkiem. Początkiem nowego, lepszego życia. Życia bez jakichkolwiek trosk.
|
|
 |
|
To zaufanie, a nie miłość, jest podstawą każdego związku.
|
|
 |
|
- Aleksi, żyje da Ci kiedyś coś więcej niż cierpienie - wyszeptała. - Dostaniesz kiedyś tyle szczęścia, ile już przeszedłeś cierpień.
Młoda studenta próbowała znów przekonać go do wiary w lepszą przyszłość. Siedzieli razem na pomoście, jezioro nieopodal Helsinek. Nikt tu nigdy nie przychodził.
- Wiesz, Roosa? Ja już nie wierzę - powiedział, kładąc się na pomoście. Nogi nadal z niego zwisały. - Chciałbym teraz umrzeć, wiesz? Spójrz, niebo ma taki piękny kolor. A ja powoli zamknąłbym oczy, piękny widok jako ostatni widok. Zapach wody, zapach lasu, zapach Finlandii. A ja cieszyłbym się bólem, który wyzwoliłby mnie od cierpień duszy. Umarłbym cicho, a nikomu nie przeszłoby to przez myśl. Świat kręciłby się dalej, Roosa. A ja wreszcie byłbym szczęśliwy. Bo nie czułbym nic. Nie czułbym już żadnego bólu. Nic... - powiedział, zaciągnął się kolejny raz papierosem i łzy zaczęły spływać po jego policzkach. - Nic... A.V.
|
|
|
|