 |
|
budzę się z otwartym piwem, mów mi party killer
|
|
 |
|
wódka, seks, szlugi, w ustach pet, choć miałem tylko wyjść i kupić chleb, pomyliłem z klubem sklep
|
|
 |
|
chyba mi odbija gdy wyginasz biodra i brzuch
|
|
 |
|
chcę wiedzieć jak całujesz bo dostaję świra
|
|
 |
|
na razie minęliśmy się ze sobą, ale i tak pamiętam każde słowo, nie było ich sporo
|
|
 |
|
wolna czy zajęta, dziś mi obojętna
|
|
 |
|
Tam, gdzieś na świecie, na pewno jest lepiej, cieplej, bezpieczniej. Może są większe możliwości, może bardziej cię szanują, można znajdziesz pracę i jeszcze wystarczy ci na życie i na mieszkanie i na samochód. Może twojej rodzinie tutaj będzie lepiej, bo jej pomożesz, Ale przecież tęsknota będzie zawsze wpisana w twoje życie. Bo każdy wybór eliminuje coś, czego nie wybrałaś. I może cię to trzymać do końca życia w okowach takiego „co by było gdyby”. Niech cię to nie truje. Powodzenia, gdziekolwiek jesteś i cokolwiek robisz. | Katarzyna Grochola
|
|
 |
|
lubię ich usta i kolczyki w językach, kocham je w pończochach, ale bez stanika
|
|
 |
|
lubię rozlewać im browar na pośladki i widzieć jak trzęsą tym, co im dały matki, lub gdy niechcący pokazują mi majtki
|
|
 |
|
lubię lądować z nimi w łóżku i gdy zawracają mi głowę robić im pranie mózgu
|
|
 |
|
tu gdzie dupy myślą, że dupy są ich atutem. uwierz mi, lepiej wyglądasz z moją dłonią na dupie
|
|
|
|