 |
|
uwierz w to, ze nikt tak nie znika - on wziął parę dni wolnych od życia, chodź, powiedz mi jak bardzo tęsknisz
|
|
 |
|
szkoda że nie mogę na stoprocent cieszyć się tymi świętami
|
|
 |
|
Jeżli jutra nie ma ,ja pic nie przestaje . Jeżli rana nie ma ,mój kieliszek pusty byc nie moze.
|
|
 |
|
Teraz wiem ,że dostałam trochę wiecej ,nie zdołam udźwignąc .
|
|
 |
|
I co roku powtarzała to samo ... : A w nowym roku ,życzę Ci kochanie ,żebyś wytrzymał ze mną do następnego sylwetra .
|
|
 |
|
I kurwa , kocham te Twoje oczy .
|
|
 |
|
Gdybym opisała w książce naszą historię ,mogłaby byc lepsza od Zmierzchu...Po czasie ,który zagioł rany.Starannie wysuszył łzy .Pomógł mi życ normalnie ... Bez Ciebie .Dziś wiem ,że mimo tego że zajebuiscie bolesna i bez happy endu ,ale mimo to nasza historia jest piękna . Chociaz gdybym miała wybór ,nie chciałabym byc jej główną bohaterką .A wiesz...Nie opiszę tego w książce ,bo się nie da... Nie znam takich słów... Żeby to odpowiednio przekazac.. Poprostu...Są w takie historie,których nie da się opisac...Je trzeba przeżyc .Żeby zrozumiec .
|
|
 |
|
Przeżywam kryzys tożsamości.
Przeżywam kryzys uczuć swoich.
Wciąż targają mną uczucia, nieadekwatne do mojego wieku.
Zaczynam częściej myśleć o przeszłości, rzadziej zatrzymuję się na tym co jest teraz. Ignoruję wszystko dookoła i rozpaczliwie próbuję odnaleźć wehikuł czasu- umożliwiająćy mi powrót do dawnych lat. Możliwe, że wówczas wszystko było trudniejsze, skomplikowane, jednak nigdy nie przeżywałam pewnych rzeczy tak intensywnie jak wówczas.
Nie jestem szczęśliwa. Uciekam w tony notatek i książek, absorbuję każdą chwilę by przestać myśleć. Wypalam papierosa, za papierosem.
Nie podoba mi się to co jest teraz. Wszystko jest sprzeczne z moją naturą.
Sama nie wiem czego chcę.
Przeklęte sny.
|
|
 |
|
Trzecia w nocy. Pośród absurdu się zaczęło- miało to być krótkie i namiętne, nic nieznaczące. Ironia.
|
|
 |
|
Nie jestem idealna, jestem strasznie wadliwa . Boję się moich słabości, które skrzętnie w sobie trzymam i nie pozwalam abyś się z nimi zapoznał. Ale kiedyś pęknę, i tysiące miliardy słabości uwolnią się ze mnie i zatrują mój świat .
|
|
 |
|
Trochę na siłę i trochę błędnie w to brniemy. Co raz więcej przeszkód nie do pokonania spotykamy na swojej drodze. Chciałabym mieć pewność, że nie skończę tak jak zawsze- doprawiona Twoimi wybrykami, o których sławie słyszałam od innych, a Ty dumnie w tym przekonaniu mnie utwierdzałeś.
|
|
|
|