 |
|
Łóżko się kurczy, brakuje mi w nim przestrzeni, porządku.
Marzę by odgadnąć semantykę dni powszednich.
|
|
 |
|
Sny na jawie. Koszmary o idealnym "ja", o idealnym układzie scalonym.
Dłonie wciąż mam klejące od miodów, wargi od cynamonu, nieporadna jestem, przez te wszystkie noce.
|
|
 |
|
najbardziej boli mnie to że niechcesz żebym była szczęśliwa; to że gdy ja zapomniałam i ułożyłam sobie życie, to ty wróćiłeś żeby po raz kolejny sprubować wszystko spieprzyć. nie potrafisz sie z tym pogodzić? zrozum, tyle razy starałam sie wszystko naprawić, i tyle razy poświęcałam wszystko żeby Ci dogodzić i Cie uszczęśliwić.. a ty zawsze zmieniałeś zdanie i odkładałeś mnie w kąt jak jakąś zabawke która już Ci sie znudzilła. Przypominałeś sobie o mnie tylko wtedy gdy ja zapomniałam, i gdy byłam na dobrej drodze do bycia szczęśliwą. Ty przecież nie mogłeś do tego dopuścić.. Zdradzałeś, oszukiwałeś, kłamałeś i wyśmiewałeś. Ludzie są po to aby odchodzić od tych którzy ich kochają, i po to aby unieszczęśliwiać innych.. - ty mnie tego nauczyłeś.
|
|
 |
|
chyba każdy ma w swoim życiu ziomka którego kocha jak brata , pozwala mu na dużo więcej niż wszystkim , przymyka oko na czasami nieznośne zachowania , jest on zawsze obecny przy każdej sprawie która rozgrywa się w naszym życiu , co działa w obie strony ;) , po prostu jest zawsze czy ruchasz przypał czy nie , kurwa jedyne czego życze sobie na te święta to to żeby zawsze było z nim tak dobrze
|
|
 |
|
Hardcore w duszy, w bani Meksyk!
|
|
 |
|
przed oczami mam nas. nasze splecione ręce, pruderyjne spojrzenia. moją głowę skrupulatnie ułożoną na Twoich kolanach. ale nie ma słów. są tylko puste krzyki. nieme półsłowa. otwieramy usta na próżno, nie wydając z siebie dźwięków ani uczuć.treść naszych rozmów udało mi się zwyczajne wyeliminować ze wspomnień. teraźniejszość jest łatwiejsza bez obecności przeszłości.
|
|
 |
|
słowa czasami bolą bardziej niż czyny. ale to nie istotne. przewaga czynów na słowami jest taka, że one nie potrafią kłamać.
|
|
 |
|
jedyne czego pragnę na te święta to spokoju. ucieczki. obudzenia się z koszmaru,którego nieusilnie staram się pozbyć poprzez szczypanie się po ciele każdego ranka. łudzę się, że to wszystko jest tylko imaginacją. zostawiłam koło łóżka filiżankę po kakao. codziennie rano budzę się i przecierając oczy spoglądam na nią. z nadzieją, że znowu poczuję zapach brązowego napoju. znowu ujrzę unoszącą się parę. znowu obrócę się, żeby dostać całusa w czoło i gwałtownie objąć Cię w pasie. ale z każdym porankiem uświadamiam sobie, że chęć tego wszystkiego jest znikomą abstrakcją, a od rzeczywistości nie ma ucieczki.
|
|
 |
|
najgorsze, są noce. wspomnienia dopadają wtedy najmocniej. starasz się na nowo stać małą dziewczynką kurczowo zwijającą się pod kocem. a one wychodzą. wypełzają jak potwory spod łóżką i duszą. duszą Cię płaczem perfekcyjnie przyciskając do poduszki. odbierając Ci oddech, zrzucając głaz na Twoją klatkę piersiową. chcesz zamknąć powieki, ale masz zakaz. dławisz się wspomnieniami, wyrzutami sumienia i świadomością, że zapewne wyczerpałaś swój limit na szczęście. zapewne nie na tyle dobrze, na ile miałaś szansę.
|
|
 |
|
-Co byś zarbrała na bezludną wyspę?-Nie patrz się tak ,napewno nie Ciebie...
|
|
 |
|
I te pierdolne kucie w sercu ... Sory ból ,ale nie mozesz przyjebać się do innego serca ?
|
|
 |
|
-Mamo ,co dostanę w tym roku od Mikołaja ?
-Wpierdol .
|
|
|
|