 |
|
Czy warto zapominać? Czy warto pamiętać?
|
|
 |
|
Nie czuję zupełnie nic, zupełnie jak wtedy, gdy znałam Cię tylko z wyglądu, mimo że nie widywałam Cie wcale.
|
|
 |
|
I to wszystko zbiera się w tobie od samego rana. Dźwięk budzika i zaspanie , spóźnienie do szkoły. Sprawdzian z geografii i upieprzenie białej spódniczki. Jedynka z pracy na lekcji i kolejna wizyta u dyrektorki. Nieopisany burdel w pokoju a na obiad znowu pizza na którą musisz czekać z dobrą godzinę. W końcu nie wytrzymujesz tego wszystkiego , ubierasz jego bluzkę z Jacka Danielsa , niezgrabnie spinasz włosy w kok , zapuszczasz Vixena , kładziesz się na łóżku i zaczynasz płakać a tusz do rzęs wolno spływa po twojej twarzy . Płaczesz coraz głośniej i nie dlatego że jest ci przykro , nie dlatego że cierpisz , chodzi tylko o to że jesteś wkurwiona , niemiłosiernie wkurwiona i masz dosyć . Ale po kilku minutach jest już lepiej , w głowie pojawia się zdanie ' achuj z tym' , wylewasz na cały ten świat . Sięgasz do torebki po czym zapalasz Marlboro / nacpanaaa
|
|
 |
|
'' Potrzebuje chłopaka który na imprezie, nie zapomni ze ma dziewczynę. ''
|
|
 |
|
Bo ona ona, różne ma imiona, jedni wołają ją miłość, inni zgaga pieprzona.
|
|
 |
|
ZOZOLCIA ŻYCZY WSZYSTKIM WESOŁYCH ŚWIĄT I PIJANEGO SYLWESTRA! ♥
|
|
 |
|
Mogłabym nie spać tylko po to by usłyszeć jak oddychasz.
|
|
 |
|
- co chcesz na Gwiazdkę? - zapytałam go, trochę podirytowana po raz dwudziesty - Ciebie. - odpowiedział, z niewinnym uśmiechem na ustach. - okey, zrobię sobie kokardę z włosów jak Lady Gaga, opakuję się w różowy papier i moja matka przyniesie mnie pod Twój dom, okey? - jak dla mnie idealnie - wyszeptał, i czule pocałował mnie w czoło, śmiejąc się cicho.
|
|
 |
|
Twoje namiętne, przesycone erotyzmem pocałunki, sprawiły, iż zapomniałam, że na podwórku jest najzwyczajniej w świecie zimno, a ja stoję w krótkich szortach i podkoszulku na ramiączkach, w kapciach, zawieszona na chudej szyi. teraz kaszlę i kicham średnio co trzydzieści sekund i musisz nosić mnie na rękach, bo boli mnie kręgosłup. mógłbyś panować nad sytuacją, a nie oddawać się jej jak ja, wiesz.
|
|
 |
|
stanęłam na przeciwko, dokładnie przyglądając się jego idealnym rysom. piękne, duże, czekoladowe oczy, otoczone firanką długich, czarnych rzęs, których pozazdrościłaby mu niejedna dziewczyna, słodki nosek, pełne wargi, śliczne włosy, prawie czarne, i ta ciemna karnacja, wszystko na miejscu. kręcił mnie niesamowicie, mój ideał. i ta urocza wada wymowy, słodkie r, przed którym tak uciekał. po prostu mistrzostwo! szkoda, że ranić też potrafi.
|
|
 |
|
marzę o tym, by podejść i złożyć Ci życzenia świąteczne, tak po prostu. chciałabym byś nie uciekał wzrokiem na mój widok, czekając aż odwrócę się, by dokładnie ogarnąć moje kształty, wcięcie w talii, tyłek, brązowe włosy, które swobodnie opadają na moje plecy, z dnia na dzień, coraz dalej. pragnę byś podszedł do mnie, podał rękę i powiedział zwyczajne -'cześć' tak po prostu. przecież tak wiele nas łączyło, nieprawdaż.
|
|
|
|