 |
|
twoje zdanie jebie mnie tak bardzo, że zaraz dojdę.
|
|
 |
|
w okół kobiety i ludzie z ekipy, zapowiada się wieczór znakomity| Paktofonika
|
|
 |
|
było ciepło, upalnie. letni wieczór, otwarty balkon, a my otwieraliśmy kolejne piwo. siedziałam w twoim podkoszulku i krótkich spodenkach. jakoś nie martwiłam się tym jak wrócę do domu. ważne było to co teraz, że mam przy sobie ukochanego kumpla, przyjaciela, brata.
|
|
 |
|
Kotku, nawet nie wiesz ile straciłeś olewając mnie i pozostawiając mnie na drugim planie. Ale nie, nie żałuj, Przecież masz tą wytapetowaną pannę- szczyt Twoich marzeń.
|
|
 |
|
to już? Już po wszystkim? Już odchodzisz? Nawet nie zdążyłam naprawdę się uśmiechnąć, a już przyszło mi płakać.
|
|
 |
|
Kieliszek za kieliszkiem znikał w mych ustach, byłam już tak przyzwyczajona do smaku wódki, że słowo "przepita" wyszło już z mojego słownika. Tradycyjnie później szlug, płuc też nie oszczędzałam. Stwierdziłam, że na coś trzeba umrzeć, a jak chcę by nastąpiło to jak najszybciej. W tym momencie mojego życia miałam ochotę porozmawiać z Bogiem i zapytać go: "Dlaczego, do kurwy nędzy właśnie mnie obdarzyłeś takim życiem ?!"
|
|
 |
|
"Bez ciągłych rzutów testosteronu nie byłoby wojen, zabijania, złodziejstwa i gwałtów." | Kwiat Pustyni
|
|
 |
|
"Do dziś cenie sobie rzeczy proste i zwyczajne. Codziennie spotykam ludzi, którzy mają piękne domy, często wiele domów, samochody, jachty, biżuterie, ale myślą tylko o jednym- żeby mieć jeszcze więcej. Zupełnie jakby za cenę kolejnej rzeczy mieli osiągnąć spokój ducha. Ja nie potrzebuje pierścionka z diamentem, żeby poczuła się szczęśliwa. Ludzie twierdzą tak: tak, łatwo Ci to powiedzieć, bo masz już tyle, że stać Cię na wszystko. Ale ja nie chcę niczego. Najcenniejszą rzeczą w życiu- oprócz samego życia- jest zdrowie. A ludzie je sobie marnują martwiąc się bezsensownymi drobiazgami "Ojej, znowu rachunek, o, i tu rachunek, lecą ze wszystkich stron... Jak ja je wszystkie zapłacę?" |Kwiat Pustyni
|
|
 |
|
Szlachta w zamian za wierną służbę, pozwala teraz plebsowi odpocząć 2 tygodnie. Korzystajcie póki możecie. Z poważaniem, szlachta. :D
|
|
 |
|
był szary listopadowy dzień.krople deszczu obijały się o parapet,a gałęzie drzew uginały od wiejącego wiatru.kłóciliśmy się,kolejny już raz.'podnosisz mi ciśnienie gorzej niż te pierdolone dragi- krzyczał,nerwowo chodząc po pokoju.'ja Cię przynajmiej nie zabiję'-pyskowałam, łażąc w kółko za Nim.zatrzymał się,i przytknął mnie do chłodnej ściany.patrzył na mnie wzrokiem pełnym nienawiści.zaczął krzyczeć,po czym zamachnął się uderzając pięścią w ścianę obok mnie.nogi mi się ugięły,a przed oczami zrobiło się ciemno.do oczu podeszły mi łzy. nagle oprzytomniał,zrozumiał co zrobił.'Jezu,przepraszam!'-krzyknął,przytulając mnie. wyrwałam się z uścisku,odchodząc na drugą stronę pokoju.'wyjdź'-wyszeptałam.'przepraszam,kochanie'-powiedział,obejmując mnie.odwróciłam się w Jego stronę i krzyknęłam:'wyjdź,kurwa! nie miałeś prawa'.wziął kurtkę,i trzaskając drzwiami wyszedł.usiadłam na podłodze zalewają się łzami,a w głowie miałam obraz przeszłości,o której właśnie mi przypomniał./veriolla
|
|
 |
|
może kiedyś znajdzie się ktoś, kto uwolni mnie od tych wspomnień. może Jego kolor oczu przysłoni te, które nadal tak mocno kocham. może znajdzie się ktoś kto piękniej będzie mówił o miłości, i piękniej szeptał 'dobranoc'. może będzie miał bardziej delikatny dotyk od Niego i będzie piękniej pachniał. może znajdzie się kiedyś ktoś, kto wymarze mi Go z pamięci. / veriolla
|
|
|
|