 |
|
położyła się na łące, ze słuchawkami w uszach i ze łzami w oczach.
|
|
 |
|
I uwielbiam ten smak , gdy w ustach mam słowo FUCK .
|
|
 |
|
-Widzisz?
-Ale co?
-Szczęście ucieka.
- To je goń
|
|
 |
|
` Bo gdy kochamy, zawsze pragniemy być lepsi, niż jesteśmy. !
|
|
 |
|
‘ Bo każdy z nas potrzebuje wypłakać się w cieniu dobra i zła ‘
|
|
 |
|
A wtedy przychodzi ten czas, Ty mówisz: nie wiem. I żyjesz własnym życiem. ♥
|
|
 |
|
lubię ten czas chronicznej nienormalności i atmosferycznych wyładowań, i burdelu w głowie, co różowe ściany ma.
|
|
 |
|
Wolę nie mieć Cię wcale niż dzielić się Tobą z tą dziwką!
|
|
 |
|
Pięćdziesiąty raz wybieram numer telefonu. Czekam aż odbierze, odpowiada mi poczta głosowa, na którą pragnę się nagrać, ale tak naprawdę nie wiem co powiedzieć. Może, że tęsknię. Może, że wariuję z zazdrości. Może, że cholernie się martwię. Słowa i tak nie ukarzą tego co czuję. Odpalam kolejnego szluga, moją głowę rozsadza niesamowity ból. Myślę, bo nie mogę przestać. Płaczę, bo jest mi źle i nie wierzę w czystość intencji osoby, którą kocham najbardziej na świecie. Nie radzę sobie.
|
|
 |
|
Życie to puzzle.. Głupia układanka uczuć, myśli, zdarzeń. Ja swoje układam codziennie, próbuję jakoś złożyć do kupy choć małą jej część, ale.. Ale co jakiś czas przychodzą ludzie, którzy wszystko niszczą. Bez żadnych skrupułów rozwalają to co udało się już ułożyć, szyderczo śmiejąc się w twarz..
|
|
 |
|
Ból przeszywa każdą komórkę mojego ciała i duszy. Drżę, zdając sobie sprawę z faktu, iż nie mogę okazać słabości. Chciałabym płakać, ale kanaliki łzowe odmawiają posłuszeństwa. Od nadmiaru słów, które mnie ranią, niszczę się. Rzygam udawanym szczęściem. Setny raz zadaję sobie jedno pytanie: Co znowu robię źle? Pragnę chwili spokoju. Tęsknię za chwilami beztroski, pewności i czystości uczuć jakimi mnie darzyłeś. Czuję, że my to przeszłość. Oczywiście kocham Cię nadal, ale miłość nie może wypływać z jednego serca.
|
|
 |
|
Chyba za szybko dojrzałam. Potrzebuję czegoś więcej niż imprez w klubach, po których złamię obcas na nierównym krawężniku i zasnę po kilku godzinach męczenia się z helikopterkiem w głowie. Pragnę miłości. Rozważnej i odpowiedzialnej. Stałości uczuć. Namiętnych pocałunków i mocnego przytulania. Jednego piwa do filmu, a nie kraty wypitej na ognisku. Papierosa, który uspokaja. Życia bez dragów, blantów i chlania w każdy weekend. Pragnę spacerów przy wschodach i zachodach słońca. Wypadów do kina. Wspólnych nocy. Dużej dawki czułości. Chcę tego, czego nigdy nie otrzymam.
|
|
|
|