 |
|
Nie będzie wiecznie źle. Za kilka tygodni, miesięcy, może za rok, czy dwa lata - wzejdzie słońce, które roztopi to, co zastygło mi w środku. Serce, które przez Niego umarło.
|
|
 |
|
ciekawe czy wciąż pamiętasz mój uśmiech / i.need.you
|
|
 |
|
Zobacz, ja wciąż czekam / i.need.you
|
|
 |
|
Jeżeli chcesz się we mnie zakochać, zrób to. Ale zakochaj się w osobie jaką jestem, nie jaką moge byc. / i.need.you
|
|
 |
|
Często zapominam o ważnych rzeczach. O tych najważniejszych. Ale o tobie nigdy. Nie potrafię, nie potrafiłam i nigdy nie będę potrafiła. Często wciąż płaczę, słucham głosu mega serca które wciąż domaga się ciebie. Nie uśmiecham się do osób które nie są tobą. Witaj w moim cudownym świecie / i.need.you
|
|
 |
|
nie pozwólcie mi nie czuć nic / i.need.you
|
|
 |
|
jestem tylko Twoja. Ty do mnie należeć nie musisz, ja w całości oddaję się Tobie / i.need.you
|
|
 |
|
połóż się obok, baw się moimi włosami, słuchajmy naszych piosenek. Bądźmy szczęśliwi / i.need.you
|
|
 |
|
Często łapię się na tym że popełniam te same błędy / i.need.you
|
|
 |
|
Najbardziej lubię myśleć o przeszłości gdy jestem sama. Wtedy nikt nie zapyta co się stało. Wtedy nikt nie zapyta dlaczego płaczę. Wtedy łzy swobodnie będą spływały po moim policzku / i.need.you
|
|
 |
|
Czasami się zastanawiam co by było gdybym.. Gdybym nie posłuchała innych, gdybym postąpiła tak jak ja chciałam, gdybym choć przez moment była tą pieprzoną egoistką i pomyślała o sobie, o swoim szczęściu.. / i.need.you
|
|
 |
|
Potknęłam się o przeszłość. Wczoraj, z znikąd, wyszła sobie i posadziła dupę kilka metrów ode mnie. Od razu zapiekły ręce, od razu zapiekło w klatce. W głowie szalało tsunami wypłukujące teraźniejszość, odsłaniając tym samym zakopane pod nią wspomnienia. Huragan w płucach przypomniał oddechy przerywane śmiechem, a za chwilę duszące się szlochem. Siedziałam tam i czekałam na lawinę, która zwali mnie z nóg. I pewnie by tak było, gdyby nie to, że siedziałam wtedy z bardzo mądrym człowiekiem. "Gdybyś zamknęła tę sprawę, już byśmy stąd poszły"- powiedział mój osobisty Doradca Do Spraw Beznadziejnych. Coś we mnie krzyknęło: no tak! Zrozumiałam, że wciąż jestem po kostki w bagnie, z którego cały rok próbuję wyjść. Fakt faktem, po kostki to dużo lepiej niż po szyję, ale i tak za dużo. Nie mogę się dłużej nad sobą użalać, nie mogę się w tym taplać, bo coś mi się zdaje, że to chłód błota z tego grzęzawiska sprawia, że nie odbieram żadnego ciepła.
|
|
|
|