 |
|
Powietrze nie daje orzeźwienia, raczej dusi. Zimny prysznic z nieba gasi złudzenia ludzi.
|
|
 |
|
Nie zapomnę, od zawsze kocham rap nie dicho. Usłyszałem Skandal, dziś nazywam to klasyką.
|
|
 |
|
Tysiące dni, nie mogę zasnąć. Patrzę w sufit, tęsknie tak bardzo..
|
|
 |
|
Już dawno zgnił owoc, chaos mam w bani. A miał być soczysty jak pomarańcz z Hiszpanii.
|
|
 |
|
Pragniesz czułości. Dostajesz zimny prysznic.
|
|
 |
|
Ej kochanie sam wylądujesz głęboko w glebie, mi to w k**we obojętne przecież za Tobą nie tęsknie!
|
|
 |
|
"Znowu pada deszcz wiem że znowu płaczesz z powrotem. Choć nie chcę Twoich łez chciałbym być ich dzisiejszym powodem."
|
|
 |
|
Po każdym EX - przychodzi NEXT. / mauvais
|
|
 |
|
Nie można się przyzwyczajać. Nie można tęsknić. Nie można pokazać, że "zależy". Nie można cierpieć. Nie można czekać na moment kiedy w końcu się odezwie. Nie można się zakochiwać. Ale można zakończyć ten rozdział w życiu i zacząć nowy. Jeśli naprawdę się tego chce. / photoblog
|
|
 |
|
cała zakrwawiona, podbiegła do niego. - nie, nie, nie. - zaczęła krzyczeć, szczypiąc się na wszystkie możliwe sposoby. - jesteś i będziesz. tak, tak, tak. - wypowiadała pomiędzy próbami na złapanie oddechu. ręce. pokaleczone od szkła ręce. rozbijanie filiżanek z których wspólnie pijali czekoladę wymieniając się najsłodszymi pocałunkami świata. jego puste, tępe spojrzenie, utwierdzające ją w fakcie, że o dziś musi radzić sobie sama. jak dziecko oddanie do domu dziecka. jak szczeniak, oddany do schroniska. - bądź. nie rób mi tego. - błagała osuwając się z niemocy na nogach. - byłem. przepraszam, że byłem. - wypowiedział, napięcie odwracając się w drugą stronę. wiedząc, że gorszą krzywdę zrobił jej swoją obecnością niż tym, gdyby nigdy się nie pojawił. pozostawiona sama sobie z zakrwawioną koszulka, zaczęła strzepywać opiłki porcelany, które ówcześnie starała się wgniesć w swoją klatkę piersiową z nadzieją, że uda jej się dotrzeć do serca, uciszając jego krzyk. nieskutecznie.
|
|
 |
|
nie ma nic gorszego od zwyklego przyzwyczajenia. od zwykłego wyciągania z szafki dwóch kubków zamiast jednego i wybuchanie płaczem, na samo dno herbaty. nie ma nic bardziej toksycznego niż nadzieja, że coś trwa wiecznie. że uczucia nie przemijają, a ludzie nie odchodzą. widywanie kogoś jedynie po zamknięciu swoich oczu jest najgorszą, najbardziej prymitywną formą cierpienia. zapomnienie zapachu, dreszczy na plecach poprzedzonych dotykiem. z czasem spojrzenia, które kiedyś było wszystkim. a to wszystko odeszło, pozostawiając nas z pustymi rękami i sercem, jak okradziony ze swojego minimalnego dobytku, bezdomny. bez niczego.
|
|
|
|