 |
|
był zbyt inteligentny by mogła go omamić tak łatwo jak pozostałych. / smacker_
|
|
 |
|
mózg to jednak fajna sprawa. może mi nie wierzysz, ale zna więcej sztuczek niż tylko polecenie "weź do buzi", mała. / smacker_
|
|
 |
|
spójrz jak się niszczysz. spoko, to już nie jest moja sprawa, na twoje własne życzenie. / smacker_
|
|
 |
|
mówi do mnie per "Diabełku", nie patrząc na mnie jak na anioła, jak ten poprzedni. / smacker_
|
|
 |
|
mała, pierdol się, ot tak. nie myśl, że nie wiem jak patrzysz, kiedy to właśnie z nim siedzę tuż pod sceną, kiedy to do mnie uśmiecha się grając, bo w moich oczach czyta nuty. pomiędzy nami nic nie ma, racja. żadnej chemii, ani pożądania. dla mnie jest jak jeden, jedyny brat, a ja dla niego jak jedyna siostra. ty byłaś dla niego tylko jedną z wielu panienek. nikim. / smacker_
|
|
 |
|
zabroń mi narzekać. zabroń mi wykurwiać na wszystko, kiedy coś mi nie przypasuje, zabroń mi się wkurzać, zabroń mi być taką jaką jestem. zabroń mi złego zachowania, pyskowania, nawyków, gdy mimowolnie wyskakuję do kogoś z pięściami. pozwól mi tylko robić to, co kocham - latać po boisku rzucając się do odbioru, siedzieć po ciemku wsłuchując się w wersy chady, czy piha. lecz nade wszystko pozwól mi być przy sobie.
|
|
 |
|
naprawdę, nie musisz mi opowiadać o tym, jak to spędzisz ostatki, ile będzie wódki i jaka ekipa. ja już wybrałam opcję na dziś. herbata zamiast bolsa i król lew zamiast tych fałszywych mord. / smacker_
|
|
 |
|
na pytanie czy boi się jutra odwrócił wzrok. bez słowa odpalił wyjętą z kieszeni fajkę i wziął do płuc pierwszego bucha. odchrząknął. - niby czemu? niżej już nie upadnę.
|
|
 |
|
chcę zniknąć, rozpłynąć się. od tak, przestać istnieć. / smacker_
|
|
|
|