 |
|
Nigdy nie jest za późno na przeprosiny. Czasem jest tylko za późno żeby wybaczyć.
|
|
 |
|
Sprawię, że jeszcze zatęsknisz.
|
|
 |
|
Sentymentalne sranie w banie.
|
|
 |
|
Chciałbym odzwyczaić się od wszystkiego, móc wszystko od nowa widzieć, od nowa słyszeć, od nowa czuć.
|
|
 |
|
Zbyt często, gdy umiera w nas dziecko, umiera w nas większość z nas.
|
|
 |
|
Napisał. zaczęłam zgrywać zimną i arogancką. Cholera, tęskniłam, jasne. Ale chciałam, żeby czegoś się nauczył. Nawet, jeśli to miało odbywać się moim kosztem
|
|
 |
|
" jest silny , a ja chcę być jego największą słabością ."
|
|
 |
|
odszedł i nawet nie spytał czym będę teraz oddychać .
|
|
 |
|
czesc 3 Dalej zegar bił, a poprawy brak
Jej ciało z dnia na dzień straciło blask
Mimo, że organizm walczył cały czas
Ona była jego z najszczęśliwszych gwiazd
On całe dnie spędzał obok niej
Z zatartym tchem patrzył w oczy jej
Nieważne, że kończył jej się czas
Dopóki byli razem, mogli radę dać
Mijały dni, gorzej z nią
Zbliżamy się do końca choć...
Wie, że z życiem musi żegnać się
Odchodzi szczęśliwa, bo on przy niej jest
Uczucie pomogło jej pokonać strach, walczyć tak
On pod koniec pocałował ją i
szepnął do jej ucha: Zawsze razem mimo to...
|
|
 |
|
czesc 2
Noc ona sama siedzi znów
Przypomina sobie chwile w których już
Nie przeżyje nigdy więcej drugi raz
Za szybko ściga ją ten czas
Planowali, że przez życie razem będą iść
Lecz Bóg inaczej rozplanował ich
Nadchodzi dzień wizyty w którym dowie się,
że jej plany miały zmienić bieg
On cały dzień przy niej był
Wciąż ocierał jej łzy
Gdy w końcu potwierdziło się,
że przez raka miała skrócić życie swe
Nie odstępował jej na krok
Chciał być przy niej cały rok,
w którym tyle miało zmienić się
Już nigdy nie będzie tak samo.. Nie.
|
|
 |
|
czesc 1
Prawdziwa miłość połączyła ich
Walczyli do końca, choć brakło sił
Ona nie chciała by każdego dnia
Musiał patrzeć jak upada tak
Pomyśl jaki to był dla nich ból
Wiedząc, że w końcu odejdzie znów
Wiedząc, że w końcu nadejdzie czas
że wezwie ją do góry, że odejdzie tak...
|
|
|
|