 |
|
w innym życiu, chce żeby spełniły się obietnice, które sobie daliśmy, które krzyczałeś mi dniami i szeptałeś nocą
|
|
 |
|
z każdym jego słowem coraz bardziej traciła głowe, a serce zaczynało przekrzykiwać rozum
|
|
 |
|
naturalne, że chce, by było jak dawniej , ale to nie znaczy, że będzie dobrze, lepiej, czy łatwiej
|
|
 |
|
I pamiętam do dziś te wyhiperbolizowane bajeczki i wyidealizowanych mężczyzn ... biały rumak , zamek , wieża sięgającej chmur , no i oczywiście piękny książę który ratuje księżniczkę z owej wieży po czym całują się namiętnie jak gdyby znali się już kilka dobrych miesięcy albo lat , no i oczywiście żyją długo i szczęśliwie za siedmioma górami lasami , rzekami , stawami i różnymi pierdolonymi wyidealizowanymi krajobrazami ... jeśli tak zaczyna się wielka prawdziwa namiętna miłość to mnie kurwa też zamknijcie w wieży .
|
|
 |
|
Spoglądam w niebo , dawni bliscy patrzą , a mi i tak wszystko jedno , bo nie jest wcale lekko .Chce się podnieść , lecz spoglądam na twoje zdjęcie ,tracę samą siebie wiem , że tym grzeszę .
|
|
 |
|
Mówią , że wszystko mamy w swoich rękach ... to kurwa gdzie jest Twoje serce ?
|
|
 |
|
Bo podobno w tych snach są pociągi, a w nich pełno wolnych miejsc, i są okręty, które chcą nas zabrać w długi rejs. A tutaj jest tak smutno i tak zwyczajnie. Gdyby można było zdobyć bilet na ten statek. Odpłynąć i pływać po morzu całymi latami. Dotrzeć w miejsca gdzie żadne oko ludzie go nie widziało. Uwolnić się od szarości miast.
|
|
 |
|
Wy, ludzie, zawsze trzymacie się kurczowo starych tożsamości, starych twarzy i masek, choć już dawno przestają wam służyć. Ale w końcu musicie nauczyć się je odrzucać. Musicie nauczyć się być sobą, nie chować się, nie ukrywać. Pokazać swoją prawdziwą twarz. stanąć swoją prawdziwą twarzą przed światem. Być takim, który stara się przypodobać ludziom.
|
|
 |
|
Za nasze jutro oddaliśmy nasz dzień dzisiejszy.
|
|
 |
|
Oboje wiemy, że kiedyś coś na rozdzieli. Czy to inna miłość, śmierć, zdrada, złość lub gniew. Coś kiedyś stanie na naszej drodze i rozdzieli ją na dwie małe dróżki, i każde z nas pójdzie swoją. Dróżki już więcej się nie spotkają. I to mnie najbardziej boli.
|
|
 |
|
Nie trzeba ronić łez, by płakać.
|
|
|
|