 |
|
Mimo, że cię kocham, to mam ochotę cię zabić. Dosłownie, zabić. Za to wszystko co mi zrobiłeś, za te wszystkie rzeczy, które mi powiedziałeś, za to, że się poznaliśmy, za to, że mnie całowałeś i przytulałeś, za to, że istniejesz, za to, że nie mogę spać przez ciebie w nocy, za to, że chodzę rozkojarzona bo myślę o tobie. CHCIAŁABYM, ale nie mogę, bo cię kurwa kocham .
|
|
 |
|
szczęście to zbrodnia / choke
|
|
 |
|
Wiem że popełniam błędy , bo kurwa z instrukcją do życia nie podchodzę ./ choke.
|
|
 |
|
dla Ciebie to nawet kurwa nauczyłabym się lewitować ! / choke
|
|
 |
|
Byli ze sobą około 3 lat. Mieszkali blisko siebie więc byli cały czas ze sobą. Rodzicie wiedzieli, że w sobie zakochani i nie mieli nic przeciwko, żeby byli razem. Mieli po 17 lat. Ona się uczyła bardzo dobrze, a on jak to chłopak nie bardzo, ale jakoś zdawał. Pewnego dnia zaszła w ciąże, była w szoku, nie wiedziała co ma zrobić. Mieli dopiero 17 lat i już zmarnowane życie. Zadzwoniła do niego, żeby do niej przyszedł. Zjawił się bardzo szybko powiedziała mu co co chodzi.dostał szału, uderzył ją. próbowała uciec zaczął ją szarpać wyszła na klatke schodową, zaczeła krzyczeć zeby ktoś ją uratował, zepchnąl ją ze schodów. straciła przytomność. Sąsiadka zadzwoniła po pogotowie. Gdy ją zabrali było już zapóźno, dziecka nie udało się uratować. Po kilku dniach wypisali ją. Wpadła w depresje, gdy zbaczyła go wpadła w szał, nienawidziła go za to co zrobił. Chociaż z początku nie chciała tego dziecka, zdążyła je pokochać , a on? miał ją wspierać przecież to było jego dziecko.
|
|
 |
|
ogrzewając schłodzone koniuszki palców o gorący kubek kakao, siedzę na łóżku, skulona pod ciepłym kocem. moje zmarznięte stopy rozgrzewa pies, a płynącą krew w ciele nakręca nuta Małpy. czytam kolejny rozdział książki i po każdym z dobranych przez autorkę słów, coraz bardziej współczuję bohaterce. gdzieś w elementach Jej charakteru odnajduję siebie i rady, które przez cały czas dawałam Jej, zamierzam zastosować ku sobie. ale po chwili dochodzę do wniosku, że przecież się nie da. bo ona nie była typem egoistki, która potrafi obrazić się za nic na cały świat oraz osobą, która kocha naiwnie wierząc ludziom
|
|
 |
|
dbaj o samego siebie, miej szacunek do życia. poszukuj nowych dróg, szczęście za rogiem czyha, dbaj o relacje z Bogiem, jakkolwiek Go nazywasz. szanuj każdy dzień, nie zgub się w narkotykach. panuj każdy krok, chaos potrafi zabijać. dbaj o swoje imię, nie poniżaj innych. szanuj biednych i słabszym nie wyrządzaj krzywdy. nie pożądaj żony bliźniego swego, nigdy. i nie zarządzaj ciałem, by należało do wszystkich. wystrzegaj się grzechów, tak jak nienawiści i stosuj się do reguł, choć los bywa przykry. nie przeliczaj nigdy przyjaźni na cyfry i nie rozliczaj bliskich za błędy z przeszłości. naucz się wybaczać, kochaj ponad miarę. szanuj. doceniaj. życie jest wielkim darem!
|
|
 |
|
czasami mam ochotę wepchać się pod jakieś auto przejeżdżające obok mnie, nachlać się tabletek i popić wódką, strzelić sobie w łeb albo podciąć żyły i się wykrwawić. są takie dni kiedy mam ochotę odejść stąd do bezproblemowego świata, gdzie nie będę musiała się niczym martwić i ciągle ryczeć w poduszkę dusząc się łzami, chciałabym żeby ten cały ból zniknął, marzę o tym żeby nie czuć tych negatywnych emocji. myśli śmierci chodzą mi po głowie bez przerwy, czasami trudno nad nimi zapanować. mam dosyć tych zarwanych nocy kiedy siedzę do rana ze słuchawkami w uszach powstrzymując się przed zrobieniem sobie krzywdy.
|
|
 |
|
stanęliśmy przed drzwiami jego domu. wyszła jego mama dziękując, że przyjechaliśmy i ostrzegając, że jest z nim źle. weszliśmy do jego pokoju, cały stolik był zawalony puszkami po piwie, na podłodze i parapecie po dwie popielniczki pełne petów, on siedział na kanapie z przygotowaną kreską na stoliku, twarz miał całą zadrapaną i posiniaczoną. - Paweł.. - wyjąkałam siadając obok niego i przytulając go. rozpłakał się, pierwszy raz widziałam w jego oczach łzy. - jak jest? - zapytał. - jakoś dajemy radę. - syknęłam. odpalił szluga i wyszedł na balkon, kumpel poszedł za nim przegadując mu, żeby się wziął w garść. wszedł do pokoju i robiąc zamach zwalił wszystko ze stołu krzycząc, że nie zamierza normalnie żyć kiedy jego przyjaciel nie żyje. spojrzałam w jego zjarane oczy i nie poznałam go, to nie był ten sam wiecznie uśmiechnięty koleś który zawsze miał dużo do powiedzenia, to był załamany i zdołowany chłopak który obwiniał każdego za śmierć przyjaciela.
|
|
 |
|
Nie zliczysz, ile razy mówiłaś, że jest okej, a tak naprawdę rozpierdalało cię od środka. Nie zliczysz, ile razy uśmiechnęłaś się, chociaż miałaś ochotę płakać jak dziecko. Nie zliczysz, ile razy oszukiwałaś samą siebie, że on cię kocha. Nie zliczysz, ile razy spierdoliłaś coś, na czym ci cholernie zależało. Nie zliczysz, ile razy miałaś ochotę umrzeć, zapaść się pod ziemię, po prostu zniknąć. Nie zliczysz, ile razy tak bardzo pragnęłaś być szczęśliwa, a za każdym razem znowu coś stawało ci na drodze. Pewnych rzeczy nie da się policzyć, bo niektóre błędy popełniamy zbyt często.
|
|
 |
|
Bo ona lubi usiąść na parapecie , okryta kocem i wracać do wspomnień kiedy jeszcze była tak beztrosko szczęśliwa.
|
|
 |
|
Ile bym dała , aby moje życie wyglądało tak jak w tych wszystkich zjebanych komediach romantycznych .
|
|
|
|