 |
|
Potrzebuje twardego faceta, mężczyzny w pełnym tego słowa znaczeniu, takiego który potrząśnie mną, gdy zacznę histeryzować, obroni przed wszystkim i wszystkimi,którzy będą mi zagrażać, który nawet gdy ubiorę 12 cm szpilki, będzie patrzył na mnie z góry. Potrzebuje kogoś kto doceni moją kobiecość, kto będzie mnie pragnął coraz bardziej każdego dnia, kogoś komu mogę powierzyć moje życie, a on będzie na tyle silny, że to wytrzyma. W skrócie to trzeba mi mężczyzny, nie chłopca, trzeba mi Ciebie.
|
|
 |
|
Kurwa, całe życie 0 stabilizacji, niczego pewnego. Ani jednego związku wyglądającego chociażby tydzień w przyszłość, żadnych obietnic, nie dam już tak rady, potrzebuje czegoś co trzymałoby mnie na tym świecie, co pozwoli mi wierzyć w jutro, cokolwiek by się działo.Nie chce już tej wiecznej obawy, ze z dnia na dzień znowu mogę zostać całkiem sama.
|
|
 |
|
A Ty ile razy zmieniasz i usuwasz treść wiadomości zanim mi ją wyślesz?
|
|
 |
|
Chciałabym zżyć się z Tobą do takiego stopnia, że siedzenie 2,5 godziny w milczeniu nie byłoby dla nas krępujące.
|
|
 |
|
- wódki i seksu chcę - a miłości nie? - mieliśmy mówić o rzeczach osiągalnych.../net
|
|
 |
|
Kolejny koleś,który mówi Ci, że kocha, a Ty ze złości masz ochotę napluć mu w twarz, zamiast grzecznie odpowiedzieć mu kłamstwem na kłamstwo.
|
|
 |
|
w sercu każdego z nas jest mały odpływ ściekowy. kiedy nazbiera się w nim dostatecznie dużo brudu, spływa między kraty, dając nam tym samym ulgę. ale sęk w tym, aby pozwolić sercu na pozbycie się szamba. sęk w tym, aby pogodzić się z nieodwracalnym rozkładem naszych uczuć.
|
|
 |
|
wiedziałam, że jego uczucie jest szczere, kiedy w pierwszej kolejności podarował mi rękaw swojej ulubionej koszuli, aby wymazała go tuszem, kiedy zanosiłam się płaczem, a później prymitywnie wylał na swoje krocze kubek zimnej już kawy, żeby dosadnie udowodnić mi, że jestem ważniejsza od jego ulubionych ubrań i czasu jaki zmarnuje na ich pranie.
|
|
 |
|
miłość zaczyna się wtedy, gdy wybuchniesz przy nim płaczem, a on zamiast zacząć wycierać Twoje łzy, wybuchnie razem z Tobą, wiedząc że dotarło do Was to samo. świadomość synchronizowanego bicia Waszych serc.
|
|
 |
|
najbardziej bolą nasze rozstania, kiedy wiem, że czas się pożegnać, ale zwyczajnie nie potrafię. rzucam się na Ciebie, oplatając nogami i całując po karku proszę, żebyś został chociaż pół godziny dłużej. szlocham Ci w ramię przez świadomość tego jak bardzo boli tęsknota. jak bardzo nienawidzę obserwować parującego kakao ze świadomością, że nie mogę zrobić drugiego kubka dla Ciebie. płaczę, a Ty tylko prosisz, naprzemiennie obdarowując mnie pocałunkami, żebym przestała. - nie wyjdę dopóki nie przestaniesz maleńka. - tak? - odpowiadam, wybuchając jeszcze bardziej spazmatycznym płaczem z nadzieją, że dotrzymasz obietnicy.
|
|
 |
|
Mogę być Twoja, chyba nawet trochę tego chce..ale nie, nie co ja mowie, nie mogę być Twoja, to by było zbyt nie w moim stylu przecież.
|
|
 |
|
Że zawsze tylko ty, Że jeszcze tylko parę dni.. :*
|
|
|
|