 |
|
- o czym teraz marzysz? – zapytał swoim grubym, pięknym głosem. uśmiechnęłam się. – marzę o kolacji przy świecach, w Paryżu… z Tobą. – chyba dam radę spełnić Twoje marzenie, jak sądzisz? – sądzę, że Cię kocham, wariacie – śmiejąc się, czule go pocałowałam. następnego dnia wchodząc do jego pokoju, ujrzałam dziesiątki zapalonych świec i rozłożone talerze. ze zdziwieniem podniosłam brew i spojrzałam w jego oczy. wziął mnie za rękę i kazał mi usiąść. po chwili przyniósł stos cudownie pachnących cynamonem naleśników. dopiero wtedy zauważyłam, że pośrodku stolika stała niewielka figurka wieży Eiffla. – jesteś niesamowity, wiesz? – powiedziałam, a on w milczeniu pocałował mnie w czoło.
|
|
 |
|
chciałabym byś mnie po prostu kochał , by było jak dawniej . chyba nie jestem wariatką ? nie chcę za dużo ?
|
|
 |
|
Tęsknie za Tobą,tęsknie tak,że aż pierdolca dostaję, a Ciebie jak nie było tak nie ma. A, w sumie chuj w to, idę zapalić.
|
|
 |
|
ugryź mnie. podrap. odciśnij ślady twoich rak na moich łopatkach.uszczypnij mnie. zrób to. zrób ze mną wszystko, na co masz ochotę. ugryź mnie.
|
|
 |
|
Jak mam żyć? Nie ma sensu nic, chcę do Ciebie iść... :*
|
|
 |
|
Zawsze byłam inna jakaś. Nigdy nie piłam Tymbarków ani nie jadłam żelek , w mojej szafie nigdy nie było ani jednej różowej rzeczy, nigdy nawet nie próbowałam oduczyć się przeklinać, nigdy nie przykładałam uwagi do nauki, paliłam papierosy, słuchałam rocka, uciekałam w nocy z domu gdy starzy nie pozwolili mi iść na imprezę, upijałam się, nigdy nie byłam słodka, miła, grzeczna ani kochana, nigdy nie bałam się wyjść z domu bez makijażu, nigdy nie byłam typową niunia, nawet typowo kobieca nie byłam, nigdy nie latałam za facetami, wręcz przeciwnie, to oni potrzebowali mnie jak nikogo innego. I wiesz, nie żałuję ani trochę, bo to chyba właśnie o to chodzi, żeby w tym całym syfie pozostać sobą.
|
|
 |
|
- No i oni są ze sobą już 3 lata. -noo to dość. -no.Ciekawe ile my ze sobą będziemy.Jak krócej niż do śmierci to się wkurwię. ^^
|
|
 |
|
uśmiechnął się do niej szeroko, tak jak lubiła najbardziej. podbiegła do niego i rzuciła mu się na szyję . rozpłakała się . była szczęśliwa. tak cholernie szczęśliwa .
|
|
 |
|
- co robisz? - zbieram chusteczki, są porozrzucane chyba po całym pokoju. - aż tak bardzo za mną tęsknisz? - co?! popierdoliło Cię?! katar mam!
|
|
 |
|
miłość, niby taka przereklamowana, częste skargi konsumentów, ale wydajność kupna jednak mimo wszystko nie maleje.
|
|
 |
|
nie chce mi się już siedzieć na dostępnym na gg, by mieć nadzieję, że może akurat się odezwie. nie chcę już co dziesięć minut sprawdzać telefonu, bo może akurat napisał sms. nie chcę za każdym razem wychodząc ze szkoły rozglądać się we wszystkie strony, bo może on akurat tam stoi. nie chcę idąc przez miasto trzymać non stop uniesioną głowę, bo może akurat skończyło Ci się kakao i postanowiłeś iść do tego sklepu, obok którego właśnie przechodzę. no nie chcę, to boli.
|
|
|
|