 |
|
zadał proste pytanie. mierząc mnie wzrokiem, czekał na odpowiedź. miętoliłam w dłoniach jakiegoś kwiatka. głośno przełknęłam ślinę. ' co z tobą ?! no powiedz Mu to ! ' - krzyczał głos w mojej głowie. wciąż gapiłam się na czubki swoich butów. - Więc ? Muszę to wiedzieć. Czujesz coś do mnie ? - spytał ponownie, już lekko zniecierpliwiony. ' no odpowiedz Mu idiotko ! ' patrzył pytająco. znów opuściłam wzrok. minęło kilka sekund, przepełnionych gęstą ciszą. nabrałam głęboko powietrza, chcąc powiedzieć, to co powinno być wypowiedziane już dawno. spojrzałam w górę. przede mną nikogo nie było. odszedł. zepsułam swoją szansę na szczęście. zniknął. nie doczekał się tych dwóch słów z moich ust. / nieswiadomosc
|
|
 |
|
zawsze byłam odpowiedzialna. właściwie nie tylko przez wychowanie, ale po prostu z charakteru. życie nauczyło mnie patrzeć obiektywnie i przeżywać wszystko z zimną krwią. tak samo wtedy, kiedy stałam nad Jego ciałem, w dłoni dzierżąc nóż. miłość mojego życia - powiedziałabym kiedyś. teraz leżał na zimnym betonie, z kałużą krwi wokół siebie. z ostrza delikatnie spływała krew. spojrzałam w rozgwieżdżone niebo. słyszałam krople krwi uderzające o asfalt. kap. księżyc był w pełni, taki piękny. kap. przykucnęłam nad Nim, dłoń kładąc na miejscu, gdzie powinno być serce. cisza. żadnego dźwięku ani ruchu. przestało bić. bo skoro nie robiło już tego dla mnie, to po co w ogóle miałoby to robić ? kap. znów spojrzałam na nóż. kap. wytarłam ostrze w nogawkę spodni. zapanowała całkowita, gęsta cisza. rzuciłam narzędzie obok Jego ciała. ręce również wytarłam w spodnie, tworząc drugą ciemną plamę. rozcierając gęsią skórkę na ramionach, ruszyłam w kierunku domu . / nieswiadomosc
|
|
 |
|
chciałam odpowiedzieć Mu gestem środkowego palca. ale nie zrobiłam tego. wiedziałam, że by mnie uderzył. zawsze taki był. wystarczyło jedno krzywe spojrzenie w Jego stronę i już miało się obitą mordę. tak, był draniem. tak, bił mnie. tak, kochałam Go. / nieswiadomosc
|
|
 |
|
tym czego potrzebuję, jest teraz czekolada. nie Ty. / nieswiadomosc
|
|
 |
|
lecz jak chcesz rozśmieszyć Boga, powiedz mu o swoich planach. \ pezet < 3
|
|
 |
|
ja pierdole, jutro do szkoły .. \ ms.inlove
|
|
 |
|
czemu ani mama ani pani w przedszkolu nie umiały nas przygotować na złamane serca i tym podobne rzeczy. bo przecież człowiek uczy się wszystkiego od małego. \ ms.inlove
|
|
 |
|
ta fajnie, ładnie i nawet pięknie. ale ciekawi mnie ile jest w tym prawdy? czy pisał to szczerze czy po prostu przelewał od tak słowa na klawiaturę komórki. skoro tak bardzo zależało mu na naszych spotkaniach to nie mógł zapukać w moje drzwi i zapytać czy mam czas. nie, nie wmówi mi że nie wie gdzie mieszkam, przecież kiedyś przesiadywał tam godzinami. \ ms.inlove
|
|
|
|