 |
|
nie przygotowana do zaszczytu życia
|
|
 |
|
To co trzymam w rękach to kropelki czasu. Delikatnie trzymam je. Te zapomniane wspomnienia, w których zabrakło mi słów
|
|
 |
|
Najbardziej odczujesz brak jakiejś osoby, kiedy będziesz siedział obok niej i będziesz wiedział, że ona nigdy nie będzie Twoja.
|
|
 |
|
Miała szansę, by złapać księżyc na linę..
|
|
 |
|
„Posłuchaj. Gdyby mi się ziemia rozstąpiła pod nogami... rozumiesz?... Gdyby mi niebo miało zawalić się na łeb - nie cofnę się, rozumiesz?... Za takie szczęście oddam życie...
|
|
 |
|
"Nie ma nic bardziej własnego niż mężczyzna, którym trzeba się zaopiekować."
|
|
 |
|
"Kto ci powiedział, że wolno Ci się przyzwyczajać? Kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?"
|
|
 |
|
(...)Patrzysz na mnie, patrzysz na mnie z bliska, jeszcze bardziej z bliska, oczy powiększają sie, zbliżają do siebie, nakładaja jedno na drugie, cyklopi patrzą sobie w oczy łącząc oddechy, usta odnajdują się i łagodnie walczą gryząc sie w wargi, leciutko opierając języki o zęby igrają wsród tego terenu, gdzie przelewa sie tam i z powrotem powietrze, pachnące starymi perfumami i ciszą. Wtedy moje ręce zanurzają sie w twoich włosach, pieszczą powoli głąb twych włosów, podczas gdy całujemy sie, jagbyśmy mieli usta pełne kwiatów czy też ryb o szybkich ruchach, o świeżym zapachu. I jeżeli całujemy sie aż do bólu- jest to słodycz, a jeżeli dusimy sie w krótkim, gwałtownym, wspólnie schwyconym oddechu- ta sekundowa śmierć jest piękna. Jeden jest zapach dojrzałego owocu, kiedy czuję jak drżysz koło mnie niby ksieżyc odbijający się w wodzie.
|
|
 |
|
Zawsze sie wydaje ze w innym miejscu będzie lepiej
|
|
 |
|
"Ilekroć chodziliśmy razem, padał deszcz. Kiedy po raz pierwszy gęsty deszcz zaskoczył nas na ulicy, bałeś się, że zmoknę. Powiedziałam - bardzo lubię moknąć - moja ręka ciążyła Ci na ramieniu i odgadłeś, że mam głowę uniesioną do góry i że deszcz pada prosto na moje zamknięte oczy.
Ująłeś mocniej moją bezwładną rękę i przez chwilę czułam, że to nie ja Ciebie, ale że to Ty mnie prowadzisz, aż ostry kant krawężnika przypomniał nam, że ulice nie są tak proste, jak to sobie wyobrażają ludzie z otwartymi oczyma. Potknęłam się i gdybyś mnie nie przytrzymał, upadłabym. Pamiętam, że roześmiałam się ocierając mokrą twarz, pamiętam Twój cichy śmiech.\"
|
|
 |
|
nie okazał się na tyle elegancki, by umrzeć z żalu po jej stracie
|
|
 |
|
Najbardziej załuje tych wszystkich grzechów, których nie zdążyłam z nim popełnić ! \"
|
|
|
|