 |
|
A najgorsza jest ta bezsilność , że nie możesz zrobić kurwa nic , by było tak jak dawniej. / olkin
|
|
 |
|
trochę głupio mówić ' kocham Cię ' kiedy wiesz że nie usłyszysz ' ja Ciebie też '. / okiemnieogarniesz
|
|
 |
|
chuj mnie trafia gdy wiem , że u Ciebie jest źle. ziomuś pamiętaj , Twój problem - to mój problem. / veriolla
|
|
 |
|
na samą myśl o nim tęczówki zmieniają się w kształt serca.
|
|
 |
|
'dziękuję Ci, że znosisz moje humory, prowokacje, złość, wredność, głupotkę (tą mniejszą i większą też), ironie, zazdrość, złośliwość, nie puszczanie sygnałów, nie przytulanie od razu, smutne momenty, narzekanie, wymyślanie czegoś co jest głupie, odchodzenie, zmuszanie do biegania po schodkach, robienie czegoś bez przemyślenia.. dziękuję, że znosisz to, czego nie sposób czasem znieść.. czasem tego tak dużo, a Ty jednak nie przestajesz mnie kochać.'
|
|
 |
|
i stojąc przytulona do Ciebie , patrząc w gwiazdy , rozmawiając byłam z siebie dumna , bo wiedziałam że nikt nigdy nie dał mi tyle szczęścia co ty ||nayebananiewyspana
|
|
 |
|
nie wiedziałam, że spełnianie marzeń tak boli..
|
|
 |
|
W moich oczach znowu obraz wypełniony Tobą, każdy uśmiech tak wiele znaczy, każda chwila z Tobą jest bezcenna, bez Ciebie jestem inna, bez Ciebie nie istnieje.
|
|
 |
|
a kiedy umówiliśmy się w pobliskiej cukierni, byłam pewna, że będę się delektować jakimś wyjątkowo rozkosznym ciastkiem. okazało się jednak, że jedynym ciachem w lokalu był on. a tak naprawdę zaprosił mnie na bitą śmietanę. i wcale nie miała się ona znaleźć na porcji zamówionych przeze mnie lodów.
|
|
 |
|
bólowi trzeba pozwolić się uwolnić. uciec. otworzyć mu na oścież drzwi i kazać wypierdalać. ale nie. wolimy się uśmiechać, imitując radość. zamykamy cierpienie w papierowym pudełku i chowamy na dnie serca. ból rozdziera nas od środka, a my zaciskamy pięści powstrzymując się od przeraźliwego krzyku w ramach sprzeciwu. udajemy szczęśliwych. jesteśmy manipulowani przez plastikowe uczucie, potocznie zwane radością. a ból? wygodnie siedzi w naszym sercu, z dnia na dzień zadając coraz większe cierpienie. każda z łez, gnije na dnie naszego mięśnia pulsującego krew. w końcu nadchodzi kulminacyjny moment, kiedy nie jesteśmy w stanie dłużej udawać. nasze tętno ustaje bo serce sprzeciwia się nadmiarowi toksyn. stajemy na środku ulicy i krzycząc z przerażenia błagamy przejeżdżające samochody o potrącenie w ramach ukrócenia naszego cierpienia.
|
|
|
|