 |
|
"kontaktujesz się z Damianem?"-rzucił,jako jedne z pierwszych pytań po przylocie."nie"-skrzywiłam się.kwinął głową na znak,że usłyszał odpowiedź.szłam,zastanawiając się czemu o to zapytał.w końcu ciekawość wygrała."czemu pytasz?"-zapytałam.uśmiechnął się, przytulająć mnie do siebie."jestem ciekaw,czy wiesz co u Niego"-odpowiedział.miałam świadomość,że On doskonale wie jak tam z Damianem."a co,ma jakieś kłopoty?"-zapytałam."a gdyby miał,to co?"-odpowiedział pytaniem,na pytanie.zamilkłam,oglądając zabudowania na wall street."pomogłabyś mu?"-powiedział,zatrzymując się. od razu odpowiedziałam:"oczywiście,że tak.a ma?".uśmiechnął się."wiedziałem.widzisz,w tym tkwi całe Twoje piękno"-powiedział.spojrzałam na Niego oczekując wyjaśnień."nawet gdy ktoś Cię skrzywdzi,a był Ci bliski,nie zostawiasz Go i to jest cudowne,to daje tą stuprocentową pewność,że jesteś właściwą osobą,i najlepszą przyjaciółką"-powiedział, mocno mnie ściskając,i kierując się w kierunku budki z hot dogami.||kissmyshoes
|
|
 |
|
był tak bardzo silny, a ja byłam Jego pierwszą słabością. byłam kimś, dla kogo łamał każdą granicę, i dla kogo od nowa nauczył się kochać. byłam pierwszą z tych, którym przyniósł bukiet róż, i którym przyrządził kolację. byłam tą, która nauczyła Go mówienia szczerze, wyrażania każdej emocji. byłam pierwszą kobietą, dla której się zmienił, i zdjął maskę skurwiela bez uczuć. || kissmyshoes
|
|
 |
|
- Siema Kubuś. Nie ma mnie teraz w kraju i nie mogę siedzieć przy Twoim łóżku, każdego dnia, który się rozpoczyna. Musisz mi to wybaczyć. Musiałem wyjechać by złapać oddech w innym kraju, by coś tak naprawdę zrozumieć. Te słowa będzie Ci czytać pewnie Pola. Zostawiłem ten list adresowany do Ciebie w mieszkaniu, do którego Ona ma nadal klucze. Wiem, że Ty pewnie i tak nie usłyszysz tych słów i nie będziesz wiedział nawet, że ktoś jest obok Ciebie, bo możesz ruszać tylko ręką.. ale chce być wiedział braciszku, że bardzo Cie kocham i czekam na Twój powrót do zdrowia. Jestem chujowym bratem, znów to powtórzę. Tak doskonale wiem, że to ja powinienem teraz walczyć o życie, a nie Ty Młody. Przepraszam.. mam nadzieję, że kiedyś będziesz wstanie mi to wybaczyć. | dearmad
|
|
 |
|
I mam dość tych dziwnych znajomości, których jestem więźniem. Chcesz to przychodź, nie to nara. Ile razy można dać się połamać? /esperer
|
|
 |
|
Znów zostawiam swoją małą siostrzyczkę samą, zapłakaną w drzwiach mieszkania rodziców. Wyciąga do mnie swoją malutką rączkę bym ją złapał za nią i został z nią jak najdłużej. Jeszcze raz, ostatni raz składam pocałunek na jej czole i zbiegam po schodach, a Ona wychodząc za mną z mieszkania macha mi na pożegnanie krzycząc bym wrócił szybko. Łzy same cisną się do mych oczu kiedy zamykają się za mną drzwi na klatkę. Szybko witam się z ziomkiem i wsiadamy do samochodu oddalając się kolejne kilometry od ukochanego miasta. Jeszcze raz oglądam się za siebie przekraczając granice Polski, a łzy same cisną się do oczu na myśl o zapłakanej siostrze siedzącej teraz na schodach i czekającej na mój powrót. Ziomek nic nie mówi, sam milczy próbując ogarnąć to co się dzieje.. przecież to On zostawił swoją ukochaną i małego synka chcąc zobaczyć się z chłopakiem, który jest dla niego jak brat. | dearmad
|
|
 |
|
Czasami po prostu musisz odpuścić. Nie dlatego, że Ci nie zależy, ale dlatego, że w pewnym momencie duma powinna być najważniejsza, bo potem tylko ona Ci zostaję. Musisz rozkurczyć palce i puścić coś, co do tej pory tak mocno próbowałaś utrzymać. Nie zapomnisz, ale łzy będą kapać z wysoko podniesionych policzków, spadając zaraz u Twoich dziesięcio-centrymetrowych szpilek. Serce od razu Ci się nie zrośnie, ale za jakiś czas spojrzysz w przeszłość i pomyślisz, że straciłaś wszystko, ale nigdy nie straciłaś poczucia własnej wartości./esperer
|
|
 |
|
Czasami tylko czuję, że zawadzam, że nie tutaj moje miejsce, nie wśród tych ludzi.
|
|
 |
|
Wyglądasz jak miłość. Spadam stąd.
|
|
 |
|
Jak to jest, że kiedy poznajemy nową osobę to on jest tylko JAKIMŚ chłopakiem. A potem nagle ten JAKIŚ chłopak zaczyna być TYM chłopakiem. TYM, na którego czekamy, TYM, za którym tęsknimy, TYM, który jest dla nas niemalże całym światem. Szkoda tylko, że w realnym życiu takie historie nie mają happy endu i TEN chłopak wkrótce staje się TAMTYM co nas skrzywdził, TAMTYM, który złamał nasze serce, TAMTYM, który zniknął z naszego życia..
|
|
 |
|
Dziś małolaci żyją za hajs rodziców. Nie dowierzają nam jak było dawniej. Dziś mówią i dostają. Przysłuchują się dokładnie moim opowiadaniom jak wspominam dawne czasy na osiedlu. Otwierają usta z niedowierzania. Dawniej sami kombinowaliśmy kilka złotych na coś słodkiego czy kolejne piwo, rama fajek to już było coś. Nie jeden raz zapraszało się kolegę na obiad do domu, bo w jego garach było pusto - matka wolała z ojcem znów przechlać cały hajs. Nie jedna noc spędzona gdzieś za miastem kiedy brakowało kilku groszy do biletu, a na nogach dojść się kilka kroków nie dało. Zaufanie budowało się inaczej niż teraz, każdy był równy. Nie patrzyło się na zasób portfela, a na to co jest w głowie. Oddać życie za ziomka? Nadal to młodych dziwi. Nie pytaliśmy się ilu ich jest, a gdzie są. Dziś młodzi pytają ilu ich jest później szukając wymówki by uciec. Teraz nie trzeba już dzielić kieszonkowego by starczyło na cały miesiąc gdy jakieś fuchy brakowało, bo każdy zarabia na siebie. | dearmad
|
|
 |
|
Mnie się nie da kochać. Na początku, oczywiście niektórzy próbują. Mydlą oczy, że jestem ważna, że jedyna i taka wyjątkowa. Dają nadzieję i twierdzą, że nigdy nikogo tak jak mnie, że właśnie na mnie czekali całe swoje życie. Stawiam z nimi znowu te same pierwsze kroki, znowu te same złudzenia i kiedy czuję się już pewnie na nogach, oni odchodzą. Znowu kłamią w oczy, że znajdę lepszego, że to chodzi o nich, że zasługuję na wszystko co dobre, że jestem dla nich za wspaniała. I znowu jestem sama, z drżącą wargą i łzami w oczach. Nie ma nikogo kto mógłby mnie pokochać tak naprawdę, na zawsze, na dobre i na złe. Zawsze kochają na chwilę, a tylko ja kocham na wieczność./esperer
|
|
 |
|
to już koniec, nie ma co ratować, to prysło jak bańka mydlana, nie byliśmy dla siebie, nigdy nie powinniśmy być razem, to że trafiliśmy w swoje ramiona to największy błąd jaki mógł popełnić los, decyzja już zapadła, słowa zostały wypowiedziane, nie zostało już nic. / samowystarczalna
|
|
|
|