 |
Czuję się totalnie beznadziejna, bo tak cholernie marnuje swoje życie. Bo kocham kogoś, kogo w ogóle już nie obchodzę. Bo czekam na coś, co nigdy się nie wydarzy. Bo żyje naiwną nadzieją, bo tęsknię zupełnie niepotrzebnie, bo ciągle jestem smutna, bo za dużo płaczę. Bo chciałam być szczęśliwa, właśnie z nim..
|
|
 |
wiesz co jest gorsze od kłótni, wyzwisk, tłuczonych talerzy i trzaskania drzwiami? Obojętność, milczenie wszystko pieprzy, niszczy każdego doszczętnie..
|
|
 |
wiesz, ludzi nie zmienisz, zawsze będzie ktoś, kto będzie życzył Ci jak najgorzej, a Ty musisz po prostu przejść i pokazać, że jesteś więcej warty niż cała banda ludzi chorych z zazdrości..
|
|
 |
nie warto starać się zatrzymywać przy sobie ludzi, przebaczając im każdy błąd, spędzać z nimi czas i każdego dnia obdarzać większym zaufaniem, oni później i tak dokopią Ci tak mocno, że stracisz wiarę w innych..
|
|
 |
nigdy sobie nie daj wmówić, że nie warto..
|
|
 |
to boli, gdy przechodząc obok Ciebie odwracam głowę w drugą stronę, bo nie wiem już nawet czy oficjalnie się znamy..
|
|
 |
jesteś tym, do którego, mimo wszystko, sentyment zostanie na zawsze..
|
|
 |
nie wiem w jaki sposób jeszcze mam powiedzieć Ci, że znaczysz dla mnie więcej niż cały ten jakby świat..
|
|
 |
Trudno jest sie 'ot tak' odzwyczaic od Jego obecnosci. Widze go wszedzie tam gdzie go nie ma, idac do szkoly przez park zawsze w oczy rzuca mi sie nasza ulubiona lawka na ktorej potrafilismy siedziec godzinami, nocami przypominam sobie nasze wspolne chwile, na przyklad ta kiedy szlismy przez zalew, a ja przez moja smieszna fobie, patrzylam pod nogi i wypatrywalam zab, a ty wziales mnie sobie na barana i niosles tak przez cala droge. Po zerwaniu kazda wspolnie spedzona chwila, klotnie, krzyki, pocalunki, kazde przytulenie ma dla mnie ogromne znaczenie. Szkoda tylko, ze cos co kiedys dawalo usmiech na twarzy, teraz sprawia ze jedyne co czuje to bol przed ktorym nie ma mozliwosci ucieczki.
|
|
 |
Od poczatku powiedziales jasno 'bedziemy tylko przyjaciolmi', zaakceptowalam to i probowalam dalej cieszyc sie zyciem. Dlaczego wiec jak bylismy na jakiejs domowce, a ja siedzialam z kolesiem przy piwie gdzie rozgadalismy sie w najlepsze, odciagales mnie na bok pod byle pretekstem? Troszczyles sie o mnie, momentami az za bardzo, kiedy pytalam o chlopaka ktorym bylam zainteresowana, czy uwazasz ze jest odpowiedny dla mnie, wytykales mu bezpodstawnie pierwsza lepsza wade z komentarzem 'on nie jest dla Ciebie'. Sam ustanowiles zasady gry i sam sie do nich nie stosowales. Mowia wez tu zrozum kobiete, ale sadze ze sztuka jest dopiero zrozumienie faceta.
|
|
 |
"mam wrażenie, że Cię tracę"-powiedział smutnie. "mnie? coś Ty. przecież wiesz,że będę przy Tobie zawsze"-wyjaśniłam. usiadł obok mnie, patrząc mi w oczy. "to nie chodzi o to. Ty mi znikasz, z dnia na dzień jest Cię coraz mniej..coraz mniej uśmiechu, coraz mniej wiary, coraz mniej nadziei..coraz mniej Ciebie...a to mnie dobija" - powiedział, trzymając moją dłoń. zaśmiałam się sztucznie. "a gdzież tam, jestem tu, cały czas" - powiedziałam, całując Go w policzek, i wychodząc do kuchni pod pretekstem zrobienia herbaty, tylko po to by nie zobaczył moich łez, które pojawiły się w oczach, bo uderzył we mnie prawdą, którą tak bardzo próbowałam przed Nim ukryć. || kissmyshoes
|
|
 |
i chyba powoli zaczynam sobie nie radzić. wszystko uderza we mnie ze zdwojoną siłą. walczę o wszystko - o zdrowie, o miłość, o przyjaźń, i życie. i ta walka jest tak bardzo męcząca. ten trwający wyścig zdaje się nie mieć mety a ja powoli wysiadam, odpadam. to nie na moje siły, to powoli doprowadza mnie do ruiny... || kissmyshoes
|
|
|
|