 |
|
rozbierał ją powoli. ze wszystkich uprzedzeń, oraz z ubrań. był delikatny. zachowywał się jak prawdziwy mężczyna. zauważyła, iż nie chce by cierpiała. pytał o każdy odważniejszy ruch. pozwalała mu na wszystko. podniecenie brało górę, nad zakazanym. zapach miłości unosił się wokół. to co robili, ani trochę nie przypominało jej zwykłego seksu, który widziała na filmach. wyjątkowe uczucie, wyjątkowa chwila. gdy skończyli, wyczerpana, zasnęła. obudził ją zapach grzanek, jajecznicy i gorącej, malinowej herbaty. niedługo później, zobaczyła ukochanego, w świeżej koszuli i jasnych jeansach. na same wspomnienie wczorajszego wieczoru uśmiechnęła się szeroko, zrozumiał o co chodzi. odwzajemnił. usiadł obok. karmił ją jedzeniem i komplementami. mimo wszystkich przeciwności losu, było tak już zawsze, na zawsze.
|
|
 |
|
nie jestem jasnowidzem, ale potrafię doskonale wyobrazić sobie plan poniedziałkowego ranka i przedpołudnia. przyjdę do szkoły, jak zwykle niewyspana. powoli doczołgam się na pierwszą lekcję. wejdę do klasy przepełnionej rozradowanymi dziewczynami, na korytarzu spotkam podniecone laseczki. będą wszędzie. siądę do moich kobietek również rozochoconych tym pięknym dniem. walentynki. roznoszenie kartek, w które się nie bawię. dostanę kilka jak co roku, następne przyjdą pocztą, kumpele podarują mi lizaki i czekoladki. nie oczekują na rewanż, znają moje poglądy. na długich przerwach popłynie muzyka i słodkie życzenia. zakochane pary będą lizać się na środku korytarza. wszystko na pokaz, pod publikę. dobijający dzień.
|
|
 |
|
już niedługo moje szesnaste urodziny, jaka wielka szkoda, że nie spędzę ich w Twoich ramionach.
|
|
 |
|
łyknęła tabletki, popiła je winem, czerwonym, jego ulubionym. pierdolona nerwica, cholerne szmery - myślała, w duchu. chciała umrzeć, lecz nie było jej to dane. nie tej nocy, była ona za dobra by skrzywdzić kogokolwiek, a na pewno nie kogoś kto zawsze poświęcał jej tyle uwagi. myślała, że umiera, lecz zmorzył ją głęboki, silny sen. obudziło ją głośne pukanie do drzwi. matka. nie krzyczała za butelki, pety, tabletki, papierki porozrzucane w pokoju, a przytuliła ją mocno. poczuła się bezpiecznie. zorientowała się, że ma dla kogo żyć.
|
|
 |
|
zimowy wieczór, a właściwie noc. stoję sama na moim ukochanym moście. Warszawa - miasto, które od zawsze mnie inspirowało. dzień moich siedemnastych urodzin. obserwuję piękny widok, nieustannie esemesując. z kim? z mężczyzną. nie widziałam go wcześniej, ale był cudowny. marzę by przyszedł, przytulił mnie cholernie mocno. niespodziewanie, czuję czyjeś dłonie. przytulają mnie.. ktoś szepcze - 'spełnienia marzeń Najdroższa.' odwracam się, odrobinkę przestraszona. to on - mój książe z bajki. topię się, w blasku jego tęczówek, a potem oglądamy gwiazdy. od tego momentu jesteśmy nierozłączni, mimo kilometrów jakie nas dzielą. / dziękuję Sandrze, za pozwolenie na opisanie swojej historii. :*
|
|
 |
|
Ciągle mam nadzieję, że w te walentynki wydarzy się coś niesamowitego. Że napiszesz mi smsa, żebym była za 10 minut na przystanku, na którym spotykamy się jadąc do szkoły, a wtedy spojrzysz mi głęboko w oczy i mnie pocałujesz. Że wpadniesz do mnie z rana, ja w pidżamie w żyrafy i puszystych kapciach otworzę ci drzwi, ty się uśmiechniesz, powiesz żebym zarzuciła coś na siebie i pomimo moich protestów weźmiesz mnie na ręce, zaniesiesz do parku, w którym spotykamy się czasem po szkole, posadzisz na ławce i mnie pocałujesz. Że będziesz czekał przed szkołą i pomimo patrzenia się na nas wszystkich ludzi, pocałujesz mnie. Jednak najlepszym rozwiązaniem byłoby to, jakbyś po prostu mnie pokochał. /xtysiaa
|
|
 |
|
Myślisz, że przejmuje się tym wszystkim? Że po tym jak męczyłam się pół roku i po tym jak w końcu wyznałam ci miłość prosto w oczy ze spoconymi rękoma, drżącym głosem, nogami jak z waty i szalenie bijącym sercem, ty powiedziałeś, że masz dziewczynę i moje słowa nic nie zmienią, jestem załamana? Że po tym jak się przełamałam, byłam w stanie rozmawiać o moich uczuciach, ty ze swoim uśmiechem, który doprowadza mnie do szaleństwa pozwoliłeś mi patrzeć w twoje oczy przez 5 minut, mogłabym czuć się okropnie? Tak, masz rację. Poprzez patrzenie w twoje nieskazitelne oczy z tak bliska zakochałam się w nich jeszcze bardziej, brakuje mi ich. Wyznanie tego co czuję, wyzwoliło we mnie nadzieję. Ogromną nadzieję, że kiedyś jeszcze mnie pokochasz, przytulisz, pocałujesz.. Zostaniesz ze mną na wieki. Niestety, nadzieja nie wystarcza, aby być szczęśliwym. /xtysiaa
|
|
 |
|
cholernie Cię kocham. nieważne gdzie jesteś, jak bardzo się zmieniłeś i czy czujesz to samo do mnie. kocham i tyle.
|
|
 |
|
myślisz, że mi to lotto, ale nie. boli mnie, że jesteś z Nią, nie ze mną. to ja byłam pierwsza. nienawidzę Cię, nienawidzę.
|
|
 |
|
Mam dziwne wrażenie, że pewne uczucie na literę M do mnie powraca. Uczucie, którego nazwy wolę nie wypowiadać. Uczucie, przed którym staram się bronić, a ono zawsze znajdzie jakąś dziurę w moim organizmie i wpierdoli się bez zaproszenia.. /xtysiaa
|
|
|
|