 |
Lepiej kochać, a potem płakać. Następna bzdura. Wierzcie mi, wcale nie lepiej. Nie pokazujcie mi raju, żeby potem go spalić.
|
|
 |
Nigdy nie jest tak źle, żeby nie warto było poczekać na następny dzień, który może wszystko zmienić. A jeżeli nie wszystko to przynajmniej coś. Bo zawsze jest coś, czym można się cieszyć. Czasem tylko nie potrafimy tego dostrzec.
|
|
 |
I znów wkracza mi w moje myśli niszcząc dobry humor, który dopisywał mi cały dzień. Znów mam ochotę wybuchnąć płaczem, zaszyć się w łóżku pod kołdrą i wylać z siebie cały ten żal, który we mnie siedzi. To niszczy. Każdego dnia ból po jego stracie uderza we mnie z niewiarygodną siłą, a ja się poddaje bo nie mam sił by z tym walczyć. Wciąż nie mogę uwierzyć, że tak po prostu go nie ma. Zniknął. Do swojego ukochanego życia, w którym mnie nie ma, w którym się nie licze. / podobnodziwka
|
|
 |
ja, i kochanie? to dwie, tak bardzo odrębne rzeczy. ja, proszę Pana nie mam już wewnątrz siebie tego czegoś, co pompuje mi krew - miałam je raz,i w sumie, to mi je wyrwano... z całych sił, bez znieczulenia. tak więc, proszę - niech mi Pan wybaczy, ale ja Pana nie pokocham... bo sama już nie wiem jak. / https://www.facebook.com/pages/Veriolla-moblo/515711411908272 - WIĘCEJ, ZAPRASZAM :)
|
|
 |
Tak bardzo chce Cię przytulić.
|
|
 |
Chciałabym by moje serce przestało bić w rytm jego imienia. By mój mózg wymazał z pamięci jego osobę. Łatwiej by było. On już zapomniał, on już nie pamięta. Dla niego to nic. A przynajmniej tak się zachowuje. Zazdroszczę mu, że wciąż się śmieje, że wciąż żyje normalnie. Nic dla niego nie znaczyłam prawda? Nic, kompletnie nic... Ja dziś umieram z tęsknoty, moje serce jest puste, a może wcale go nie ma? Może je wyrwał i wciąż jest przy nim? Niszczy mnie to, boli mnie to. Tak bardzo bym chciała zacząć żyć normalnie. Ale ja już nie mam sił o kimś zapominać, nie mam sił podnieść się i zacząć od nowa. Miało być pięknie, wyszło jak zawsze... / podobnodziwka
|
|
 |
[ 2 ] Dziś, mogę tu siedzieć godzinami, wspominać, rozmyślać.. Wspomnienia.. Nie dużo - bo przecież to miał być dopiero początek. Przecież dopiero zaczynaliśmy "wspólną drogę" , " wspólne życie ". Dopiero chwilę, zbyt krótką chwilę. Wszystko skończyło się szybciej niż się zdążyło na poważnie zacząć. Wszystko skończyło się zbyt szybko, dlaczego? Gdzie wspólne marzenia, gdzie wspólne plany, gdzie my? W którym momencie to wszystko runęło, z jakiego powodu i z czyjej winy? Siedzę na zimnej glebie, wiatr delikatnie głaszcze mi włosy, zamykam oczy. Przytulasz mnie, całujesz, mówisz do mnie. Nie chcę ich otwierać, bo wiem, że znikniesz. Ciebie już nie ma. / podobnodziwka
|
|
 |
[ 1 ] Ide. Idę uliczkami, które znam jak własną kieszeń, którymi chodzę od lat. Idę, i widzę Ciebie, widzę nas, widze przeszłość. Patrz - ławka - to tutaj siedzieliśmy wieczorami, to tutaj nie raz poważnie rozmawialiśmy. Patrz tu - placyk - nasz pierwszy pocałunek, nasza pierwsza szczera rozmowa. Idę dalej, obraz jest rozmazany, kolejny raz łzy toczą się po mojej twarzy. Można by powiedzieć "zwykłe miejsca" , zwykłe, normalne, nic nie znaczące. Miejsca jak każde inne, jak w każdym mieście, jak na każdej dzielnicy. Wspomnienia - to one nadają tym miejscom znaczenie, to one zadają mi teraz ból. Zobacz, jeziorko, pamiętasz? Nasze miejsce, to tutaj dziś uciekam gdy chcę zostać sama, gdy chcę popłakać w samotności. Tutaj czuję Cię najbardziej, prawie jakbyś był obok. Oczyma wyobraźni widzę Cię tu, obok mnie. Takiego uśmiechniętego, który znów mnie łaskocze, który znów mi dokucza. Słyszę nasz śmiech, Jezu śmialiśmy się tu godzinami. Dziś, godzinami tu płaczę.
|
|
 |
I dopiero teraz widzę ile tak naprawdę dla niego znaczyłam. Teraz gdy już nie ma "nas" choć nie wiem, czy kiedykolwiek tak naprawdę byliśmy "my". Teraz gdy mija mnie bez słowa, z całkowitą obojętnością pokazuje mi jaka ważna byłam dla niego. Czuję się jak rzecz, jak nic nie znacząca zabawka, którą wykorzystał bo brakowało mu związku. Którą wykorzystał bo, o, trafiła się naiwna dziewczyna, której zaczęło zależeć. Kto by nie spróbował? Przecież to tylko uczucia, od tego się nie umiera. Zastanawia mnie czy każde jego "kocham Cię" było choć trochę prawdziwe. Czy w każdym jego pocałunku było choć troche uczucia. Dziś wiem, że kolejny raz wybrałam kogoś dla kogo jestem zupełnie niczym, dla kogo jestem całkowitym zerem. A mimo wszystko wciąż kocham, wciąż pragnę, wciąż tęsknie. Naiwność... / podobnodziwka
|
|
 |
Jego obecność i olewczy stosunek co do mojej osoby cholernie boli. Widać udajemy, że się nie znamy. Brak możliwości przytulenia się do niego czy pocałowania go kiedy znajduje się 3 kroki ode mnie, zabija. Jest mi ciężko, cholernie ciężko bez niego. Kolejne słone łzy toczą się po mojej twarzy. Skąd człowiek ich ma aż tyle!? Dlaczego wraz z jego odejściem nie mogły odejść moje uczucia do niego? Ciekawe czy on wspomina, czy on wciąż kocha, czy on chociaż trochę tęskni.. / podobnodziwka
|
|
 |
I pomimo natłoku myśli, niepowodzeń, niedokończonych spraw i masy zmartwień, rozczarowań potrafię się uśmiechać. Czasami przez łzy, czasami to wymuszony grymas ukrywający co boli. Coraz częściej uśmiecham się szczerze, nie kontrolując tego. Coraz częściej nie umiem ukryć radości. Uśmiecham się sama do siebie wracając autobusem do domu. Stojąc w kolejce posyłam uśmiechy otaczającym mnie ludziom. Uśmiecham się nawet do znienawidzonej sąsiadki. Zarażam pozytywną energią. A to wszystko przez to, że nie mogę ogarnąć jego - ogromnego szczęścia. [ ciamciaa ♥ ]
|
|
 |
nie mogę tu za dużo o nim pisać, nie mogę, bo wówczas wy też byście się w nim zakochały. [ niekoffana ]
|
|
|
|