 |
|
tak.i dziś miałam odwagę. miałam siłę i przekonanie że coś mi to da.mogłam wyżyć się na czym zechciałam,przemieniając mój pokój w istny burdel.po wszystkim kiedy otworzyłam drzwi a na podłodze zobaczyłam nasze wspólne fotografie w strzępach,płatki zasuszonych róż,wyprutego z waty pluszowego misia i rozdartą poduszkę z której nie mogłam sprać Twojego zapachu, zrozumiałam, że nie dało mi to kurwa nic. | imagine.me.and.you
|
|
 |
|
-ej!mała,zaczekaj! odezwał się głos z tyłu,i w ciągu sekundy już był obok mnie.-gdzie się ta spieszysz?zapytał.-no chyba mam coś takiego jak lekcja.odpowiedziałam śmiejąc się.-lekcja może zaczekać.wyprzedził mnie na szkolnym korytarzu i stanął przede mną.wtapiając swój wzrok bez opamiętania w jego źrenice,stałam z promiennym uśmiechem na twarzy.-mam do ciebie skromną prośbę..powiedział śmiesznie spuszczając wzrok.-jaką?..no mów szybko bo muszę już iść..-ciii..lekko przytkał palce do moich ust, wziął mnie za rękę i wcisną do niej kapselek z tymbaraka.-pilnuj go. powiedział uśmiechając się i delikatnie całując mnie w policzek. na korytarzu był tłok.kiedy weszłam na schody spojrzałam na napis; ''Zaopiekuj się mną.''. niby takie małe zielone gówienko, a z rąk ukochanej osoby może przynieść tak wiele szczęścia... | imagine.me.and.you
|
|
 |
|
nadal czuła ten słony smak łez spływających jej mimowolnie po policzku na czerwone usta.nadal czuła jak ból rozdziera jej serce od wewnątrz.stała na środku ulicy wykrzykując jego imię najgłośniej jak potrafiła,dławiąc się łzami chciała wykrzyczeć by jej nie zostawiał kolejny raz.nie miała siły.bezradna,zapłakana stoczyła się na chodnik,chowając głowę za kolana,zaczęła wbijać sobie paznokcie w usta.patrzyła jak odchodzisz... nie miała najmniejszych chęci do życia.może jedno twoje spojrzenie wstecz zmieniłoby tak wiele...egoisto. | imagine.me.and.you
|
|
 |
|
Rozmowa z Tobą na gadu jest czymś więcej niż tylko rozmową . Jest nadzieją na to że może kiedyś , może właśnie dzięki tej rozmowie będziemy razem . Lecz jednak nie jest tak jak wtedy.. Gdy piszę z Tobą moje palce same piszą dwukropek i gwiazdkę , lecz po chwili rozum mówi żebym wcisneła ` backspace` . Takie trudne jest nie napisanie tego dwukropka , że ja pierdolę , kurwa , chuj..
|
|
 |
|
Siedziała w domu, była bardzo zdenerwowana . " Przecież miał być u mnie już dawno " - mówiła do siostry. Nagle usłyszała dzwięk telefonu "Musisz przyjechać do szpitala , Michał miał wypadek , jest w stanie krytycznym" . Wzieła szybko kurtkę po czym wsiadła do samochodu i pojechała do szpitala. 10 minut później była już na miejscu, zobaczyła Jego leżącego w sali , podłączonego do setek kabelków. Podeszła do niego , spojrzała na poranioną twarz, po czym pocałowała delikatnie w usta , wyznając mu miłość. Podniosła głowę i zobaczyła płynącą łzę po jego policzku. Nagle zauważyła jak lekarze zaczeli coś krzyczeć " tracimy Go " . Dziewczyna poczuła silne ukłucie w sercu- nie mogła nabrać powietrza. Usłyszała tylko " straciliśmy Go , robiliśmy co w naszej mocy". Dziewczyna upadła nie mogąc złapać powietrza - zmarła. Z braku tlenu którym było właśnie On.
|
|
 |
|
ubóstwia malować swoje paznokcie na krwistą czerwień. nie pogardzi, wypadem na piwo z Twoimi kumplami. kocha zmysłowe szpilki, ale z pełnią zapału oglądnie z Tobą mecz. otwiera okno na oścież, podczas deszczu. w czasie zimy, biega boso po śniegu. nie toleruje świeczek na urodzinowym torcie i kocha gumę balonową. jest wyjątkowa, pełna obłędu. szukająca osobnika, który ją za ten obłęd, pokocha.
|
|
 |
|
w końcu nadejdzie dzień, kiedy będziesz nadgryzała jego ego, jak własną wargę podczas upojnej nocy.
|
|
 |
|
palę, bo muszę być od czegoś uzależniona. kiedyś to Ty byłeś, moją nikotyną powolnie buszującą w moich płucach. dzisiaj, są to papierosy. każdego poranka, biegnę boso, w za dużym swetrze na taras i patrząc na wschodzące słońce, napawam się porankiem. myślę wtedy o Tobie, wiesz? przypominają mi się momenty, kiedy skrupulatnie starałeś mi się wyrwać mojego zabójce z kruchych dłoni, z oczami przepełnionymi troską. martwiłeś się o mnie. a dzisiaj, wbrew Tobie - funduję sobie powolną śmierć. przecież wiesz, że ubóstwiam być bezwzględnie złośliwa, kochanie.
|
|
 |
|
'' Nie pytaj mnie... jak mogłam zgubić się wśród ulic , które znam...nie pytaj mnie..."
|
|
 |
|
w momentach, kiedy zbiera mi się na wyzwania, powinnam zostawać zakneblowana. do momentu, kiedy przywróci mi racjonalne myślenie.
|
|
 |
|
Poszła do parku , było może -10 stopni poniżej zera. Było około godziny 19 , więc było już dosyć ciemno . Usiadła na oszronionej ławce , wkładając słuchawki do uszu z których leciała jej ulubiona piosenka. Spojrzała na niebo- zobaczyła gwiazdę. Nagle przypomniała sobie jego imie- imie osoby przez którą tak Cierpiała . Spojrzała na niebo ponownie widząc następne pojawiające się gwiazdy. Z każdą gwiazdą wracały wpomnienia, coraz bardziej bolesne. Nie mogła dłużej wytrzymać tego bólu w klatce piersiowej - tego cholernego bólu serca. Znalazła pod ławką ostre szkło. Podwineła rękaw kurtki , po czym pociągneła szkłem po nadgarstku. Patrzyła jak krew kapie na ziemię. Wykrwawiła się. Upadła na ziemie, a na jej policzku została zamarźnięta łza, przypominająca kształt serca.
|
|
|
|