 |
|
jeśli bywa, że wierzysz, czasem ręce składasz, a jeśli zaraz potem grzeszysz, to nie jest wiara
|
|
 |
|
jeśli łzy bywają rzewne, wcale nie chcesz płakać
|
|
 |
|
jeśli coś bywa pewne, nie jest pewne na bank
|
|
 |
|
ucz się opanować złość, wygrać z myślami potyczki, czasem szczęśliwą serie przerywa zimny życia prysznic
|
|
 |
|
z miliona dróg trafić na właściwe ścieżki, z miliona słów wybrać najważniejsze treści
|
|
 |
|
ten świat niepozornie co dzień nam kogoś zabiera bo rodzimy się by żyć, żyjemy by umierać
|
|
 |
|
po to by czuć ból porażki, smak zwycięstwa ŻYCIE JEST SŁODKO GORZKIE ABYŚ UJRZAŁ PRZECIWIEŃSTWA
|
|
 |
|
Bo słowo "my" nie dzieli się przez trzy.
|
|
 |
|
już nie będę prosić kiedy ty, trzaśniesz drzwiami powiesz to koniec.. wyjdź.
|
|
 |
|
Czuła, że utożsamia się z nim jak z nikim innym dotąd, i ta duchowa wieź sprawiła, że po raz pierwszy w życiu doświadczyła tak silnego pragnienia bliskości.
|
|
 |
|
Potrafiłaś godzinami wykrzykiwać mi w twarz każdy mój błąd, trzaskając przy tym drzwiami w spazmatycznym ataku płaczu. Chyba w ostateczności starałaś się histerią sprowadzić mnie na ziemię. Każda na Twoim miejscu by się poddała, rozumiesz? Każda, ale nie Ty. Chyba właśnie to tak bardzo dawało mi do zrozumienia, że Twoje uczucia są prawdziwe. Że chcesz zmienić mnie nie dlatego, że nie jestem taki jak inni, ale dla naszego dobra. A ja nie potrafiłem. Nie umiałem przestać być tą wersją mnie, która zniszczyła nie tylko Ciebie, ale i mnie. Nie docierały do mnie Twoje słowa, a krzyki zapadały w pamięć na mniej więcej kilka godzin, w których potrafiłem nawet płakać przez własną głupotę, żeby za chwilę popełnić ten sam błąd i przepraszać Cię, powtarzając, że to się już przecież nie powtórzy. I dziś, chociaż nie jesteś w stanie się tego nawet domyślić, chciałem Cię właśnie za to przeprosić. Za tą ścianę, którą zbudowałem w sobie i nawet Tobie nie dałem jej wyburzyć. \wieleprzegrałem
|
|
 |
|
O czymkolwiek będzie mówił, w jakimkolwiek języku, będzie słuchać jego głosu jak najpiękniejszej muzyki.
|
|
|
|