 |
nie wiedziałam, że mnie tak to ścierwo pojmie...
|
|
 |
dzień długi, noc krótka, w dzień szlugi, w noc wódka, dzień – noc, dzień - noc, dzień - noc, kurwa
|
|
 |
dawno nie byłam muzyką, dawno nie czułam jej całą sobą.
|
|
 |
wieczór przed poniedziałkiem jest niczym oczekiwanie na realizację wyroku.
|
|
 |
w tle leci snow, red hot chilli peppers. na skraju biurka stoi paląca się świeczka, roznosząc wokół mnie delikatny aromat owoców leśnych. resztki skruszonego kadzidełka dopalają się na komodzie, dym leniwie przesuwa się ku górze, delikatnie rozpraszając swą szarawą barwę. nie jestem w stanie nic zrobić, opanowało mnie odrętwienie, zatracam się we własnych myślach. przymykam oczy, biorę głęboki wdech, czuję się kompatybilna z zapachem otaczającym mnie z każdej strony, przypominam sobie nazwę - las deszczowy. bezwiednie wtóruję wokaliście, zatapiam się w muzyce. może mijają sekundy, a może godziny. czas przestał być czymś określonym. tak jest dobrze.
|
|
 |
po raz ostatni trzymam Cię za rękę, dziś to dziś, ale jutro beze mnie
|
|
 |
nie mam ochoty tak dłużej, już wiem kim jesteś, pierdolonym tchórzem ;)
|
|
 |
nauczyłeś mnie chcieć tego, czego nie mogę mieć
|
|
 |
jadę windą bez sensu, bo jestem w stanie zabić za ten sam zapach perfum
|
|
 |
i brnąłem w to, Ty tam, ja tu... i chuj... nigdy nie zapomnę smaku Twoich ust.
|
|
|
|