 |
|
I proszę, uważaj na słowa. Nawet tęsknota może być nieodwzajemniona.
|
|
 |
|
Bo „tęsknić” i „czekać” to prawie to samo. Pod warunkiem, że czekając się tęskni, a tęskniąc czeka.
|
|
 |
|
Gdy samotność zaczyna boleć, a alkohol jest jej najlepszą przyjaciółką, to wiedz, że z Tobą jest już źle, niech Cię ktoś ratuje, zanim się stoczysz./estate
|
|
 |
|
"(...) jestem jeszcze trochę zakochana resztkami bezsensownej miłości i jest mi tak cholernie smutno teraz".
|
|
 |
|
Przeszliśmy piekło, jak to inaczej nazwać.. Dziś jesteś ze mną, więc droga była tego warta.
|
|
 |
|
Jeśli Ci się wydaje, że się do mnie zbliżyłeś, czeka Cię piekło- dziecko, prościej tego nie ujmę.
|
|
 |
|
Trafiają się kobiety z defektem moralnym, niezdolne kochać nic i nikogo, prócz swoich przelotnych kaprysów.
|
|
 |
|
– Z dziesięciu tych, którzy mi się oświadczają, wybieram jednego, który wydaje mi się najciekawszym, bawię się nim, marzę o nim...
– A potem?
– Robię przegląd następnej dziesiątki i wybieram nowego.
|
|
 |
|
Nie zawsze jest tak że, to człowiek jest winny. Jeśli w domu masz zły przykład, ciężko stać się kimś innym.
|
|
 |
|
36,6 stopni utrzymujących się dość długo. Jeden ruch błędny. Otaczający nastrój, dobre zrozumienie zaistniałej sytuacji, zwykłe skaleczenie. Chcę kroplę spadające w dół. Coraz szybciej i szybciej. Plama na białym, nieskazitelnym dywanie. Ciemny obraz, szary tłum pośród białego światła. Coraz zimniej, coraz mniej. 34,8 stopnia. Senne oczy, ciężkie powieki, walka o nic. Pustka przepełniająca osłabiony organizm. Ostanie słowa, prośby. Spadasz gdzieś w dół. Krzyczysz do mroku. 33 stopnie. Zabierają cię w głębię. Chcesz czy nie chcesz, ale musisz. Ból, krzepnięcie krwi, duża rana. Brak tętna, serce stanęło...
|
|
 |
|
Jestem kobietą, która nigdy nie wybaczy mężczyźnie jednej rzeczy- innej kobiety.
|
|
 |
|
Czasami mam takie dni, gdy trudno powiedzieć, że jestem. Zagłuszam się i chowam w ciemnym, nieznanym przez nikogo koncie. Jestem tam kilka minut lub godzin. Bywa, że można to określić jako kilkanaście. Chyba coś przełamałam w sobie, chyba stałam się innym człowiekiem. Tak jakby wyczuwałam to w ciele i w duchu. W krwi i kościach. W pękających myślach i uczuciach. Tak jakby stałam się niedozwolona. Nie chciałam nikogo do siebie dopuścić. Zero rozmów, zero bliskości, zero ciepła. Może zdałam sobie sprawę, że to i tak już nic nie zmieni i dlatego stało się tak a nie inaczej. Ale wiem... Wiem, że gdzieś głęboko we mnie płonie dalej ta naiwność, chęć zaczerpnięcia się świeżym powietrzem i zatrucia go chemikaliami będącymi w moim organizmie.
|
|
|
|