 |
|
stworzymy wspólną bajkę. bajkę o miłości. idealną. bez wad i zazdrości. i będzie ona trwać od wieczora do godziny 6. by skończy się wraz ze znienawidzonym dźwiękiem budzika. i tak co noc. wyimaginowana miłość. jesteś za?
|
|
 |
|
kiedy jesteśmy razem, szybko czas przemija, jakby ktoś wszystko przewijał,jakby to było na taśmie, wszystko zapisane, długopisem na kolorowym paśmie.
|
|
 |
|
gdy nadchodzą wieczory takie jak ten, gdy wszyscy inni są szczęśliwi gdzieś, a Ty słuchając smutnej piosenki szukasz sensu życia..
|
|
 |
|
We dnie milczę... Usta zaciskam... Jak gdyby nic... Oczy błękit i smutek przymyka i w zmrużeniu mi drży. jak muzyka,Trzepot ramion i uśmiech twych lic.Lecz gdy wieczór jesienny i zły Czarnym makiem oczy zasnuje, W szparach źrenic rankiem znajduję Jeszcze cieple i gorzkie łzy.
|
|
 |
|
Wiesz że zaraz zacznę tęsknić , bo skończy się ten sen.. I chce czuć to ciepło zawsze. I mogę z Tobą milczeć. Wiesz otworzyłam się przed Tobą , jak przed nikim innym. I mogę stać oddychać i nic więcej tylko czuć puls.. Bo dziś jest dziś , a Ty jutro będziesz tu znów. Jutro nie zastąpi mi nic kilku prostych słów.. I będę wierzyć w nie , dopóki płyną z Twoich ust.. Bo potrzebuje Cie tu i tylko z Tobą przez ten świat..
|
|
 |
|
Czasami chciałabym żebyś był przy mnie.. Kiedy piszę do Ciebie, że jest mi źle Ty przyjeżdżasz i bez słów mnie przytulasz..
|
|
 |
|
Teoretycznie o Nim zapomniała, ale praktycznie, kiedy ktoś wymawiał jego imię przygryzała wargi i powstrzymywała łzy..
|
|
 |
|
Śnił mi się dziś. I uśmiechał się tym cudownym uśmiechem. Uśmiechem, który choć raz był przeznaczony dla mnie, nie dla niej.
|
|
 |
|
Kiedy ktoś Cię opuści, poza tym, że tęsknisz, poza tym, że rozpada się cały ten mały świat, który razem stworzyliście, i że wszystko co widzisz albo robisz przypomina Ci o tej osobie.
|
|
 |
|
Odkąd Cię kocham zawsze byłeś. I przedtem też. Bo tak naprawdę to nie było przedtem przed Tobą.
|
|
 |
|
Siedli na ławce przytuleni, sami, szarzy, jak gdyby dobyci z popiołu. Ona wspomniała szafę z ubraniami, on widział w dali łunę, gdzie u dołu miasto padało w gruz i w rumowisko. Widzieli chmury, płynące po niebie, i wdzięczni ławce, przytuleni blisko, szarzy jak popiół, trwali obok siebie. Było im na tej ławce tak wygodnie. Wdzięczni jej byli, że ich przytulała, jakby to było właśnie ich mieszkanie. I ławka też im była niezawodnie wdzięczna, gdyż bardzo dawno już czekała na zakochanych, którzy spoczną na niej.
|
|
 |
|
jesteś lepszy niż czysta, surowa wybuchowa jazda, lepszy niż prochy niż podwójna dawka koksu niż konopie indyjskie, niż środki halucynogenne, niż ekstaza, kamasutra i tajskie zabawy. Lepszy niż bananowe koktajle, masło orzechowe, niż gwiezdne wojny, lepszy niż Brad Pitt, niż Jimmy Hendrix i Armstrong, pierwszy człowiek na księżycu i święty Mikołaj. lepszy niż wolność. lepszy niż życie.
|
|
|
|