 |
|
zamigotał świat tysiącem barw .
|
|
 |
|
On był ogniem
Niespokojnym i dzikim.
A ja latałam jak ćma do tego płomienia.
|
|
 |
|
wchodzę do łazienki, o godzinie siódmej trzydzieści, siadam na wannie, i myślę nie chce mi się.
|
|
 |
|
czuję przyszłość w moim starym dobrym dresie, z kitką nie do twarzy.
|
|
 |
|
Moje światło w ciemności oddychające nadzieją nowego życia .
|
|
 |
|
twoje oczy tajemnicą mojego życia .
|
|
 |
|
Niektórzy śpią, tylko dla snów.
|
|
 |
|
uprzejmnie proszę Złe Wspomnienia, o opuszczenie mojej zacnej głowy.
|
|
 |
|
Kocham wszystko w Tobie. I to co mnie do stanu pełnej full-wypas irytacji doprowadza również. W całości. Z góry na dół. Uśmiech, oczy, włosy. Głos.
|
|
 |
|
jestem przy tobie taka nieśmiała, że aż wstyd!
|
|
 |
|
nadal tętnisz mi w żyłach.
|
|
 |
|
wychylam się przez okno i widzę całe to miasto
jaśniejący tysiącami neonów,
gwiazdy na niebie układają się w Twoje imię.
gaszę papierosa i zamykam oczy.
|
|
|
|