691 dodał komentarz: do wpisu |
27 lipca 2012 |
 |
|
jeżeli uda mi się wejść na moblo, to jest to kurwa cud! moblo, wkurwiasz! [691]
|
|
 |
|
gdy nie masz po co żyć, żyj dla samej siebie. pokochaj siebie taką jaka jesteś. rób sobie małe prezenty dla przyjemności. a w końcu zagości w Twoim sercu ktoś, kto będzie chciał żyć dla Ciebie./emilsoon
|
|
 |
|
nie możesz znieść myśli, że kiedyś inni mieli moje usta, ja nie mogę znieść myśli że kiedyś inne miały Cię w sobie. /emilsoon
|
|
 |
|
Cześć. Mam pomysł, wiesz? Chodź, chodź bliżej, powiem Ci o nim. Więc tak. Poznajmy się. Niech na początku będzie dziwnie, ja już to zapewnię. Potem poznajmy się bliżej. Bądźmy ze sobą blisko, myślmy, że jesteśmy przyjaciółmi. A potem nagle - bah! Niech wszystko pęknie. Tajemniczy zwrot akcji. Przestańmy się do siebie odzywać, a jeżeli już, to jak do wroga. Jak do wroga? Traktujmy siebie nawzajem jak wrogów. Znienawidźmy się. Będzie ciekawiej, prawda? Nie lubię wiecznej sielanki. Potem znów przestańmy się do siebie odzywać, po czasie przepraszajmy się jak szaleni. I nie wybaczmy. Zatrzymajmy w głowach prawdziwy obraz tej znajomości, tej dziwnej, zmiennej znajomości. Zastanawiajmy się potem całymi dniami, łammy sobie głowy, co poszło nie tak. A wiesz jaka jest odpowiedź? Ja poszłam nie tak. To ze mną coś jest nie tak.
|
|
 |
|
przecież ja od dawna widzę tylko mrok.
|
|
 |
|
Może za kilka lat miniemy się na chodniku, a nawet nie będziemy wiedzieć, a może będzie tak, że się do siebie uśmiechniemy, spojrzymy na siebie ze zdziwieniem i po chwili pójdziemy dalej, jakby nic się nigdy nie stało. Może być też tak, że wpadniemy w sobie w ramiona i odnajdziemy gdzieś to szczęście, którego szukamy. Może będziemy sobie obojętni. Może nie będzie już któregoś z nas. Może zapomnimy. Może będziemy mieć się cały czas w głowach. Chęć odnalezienia pozostanie w nas gdzieś. Może być tak, że poznamy się na nowo kiedyś, gdzieś i pokochamy. Może..
|
|
 |
|
Podziwiam moją przyjaciółkę za to, że potrafi po raz 1128348466478 wysłuchiwać mojego ciągłego pierdolenia o nim, jak bardzo tęsknię, i dlaczego on mnie tak potraktował. Jestem jej wdzięczna za to, że nie powiedziała mi jeszcze, żebym przestała jej ciągle o tym pieprzyć, bo to nudne. Podziwiam ją za to, że mimo tego, iż jestem straszną męczybułą, ona zawsze znajdzie dla mnie czas, żeby mnie wysłuchać i pocieszyć. Strasznie ją kocham, i chyba nigdy nie będę w stanie odpłacić się jej za wszystko, co dla mnie zrobiła.
|
|
 |
|
Nigdy nie zrozumiem, jak można darzyć kogoś tak wielką miłością. Deklarować, że to wszystko będzie trwało wiecznie. Obiecywać, że zawsze będzie się obok. Dawać słowo, że nigdy nie zasmakuje się innych ust. Obdarowywać swoją miłość bezgranicznie i bezpodstawnie. Mówić o przyszłości i pieczętować piękne wspomnienia. Spełniać marzenia, a co lepsze, być głównym z nich. Nie wiem, jak można rozpalić serce, a później na kiwnięcie ręką poprosić, aby uczucie zgasło.
|
|
 |
|
kto jak kto, ale my do siebie nic nie czujemy.
|
|
 |
|
W dniu ich rocznicy chłopak zasłonił swojej miłości oczy i prowadził ją do swojego pokoju. Te trzy lata minęły niewiarygodnie szybko. Ich związek był dojrzały i prawdziwy już od pierwszych dni. Nie interesowali się niczym poza tworzeniem swojego szczęścia. Byli sobie nawzajem idealnym dopełnieniem. Kiedy zabrał ręce, odsłaniając jej oczy, dziewczyna ujrzała tysiąc dziewięćdziesiąt pięć małych, zapalonych świeczek we wszystkich kolorach tęczy. Tyle dni jesteśmy razem. spójrz na te wszystkie promyki. Zobacz, ile ciepła dają. Właśnie taka jest moja miłość do Ciebie. Kocham Cię. Powiedział sprawiając, że na jej policzkach pojawiły się kryształowe krople, w których odbijała się cała paleta barw.
|
|
|
|