 |
|
Teraz zamiast być w szkole , siedzę na torach i umieram , umiera moja dusza , właśnie w tym miejscu zniknął w jednej sekundzie , właśnie w tym miejscu jego dusza odeszła ... Minęło tak dużo czasu a ja czuję że jest ciągle obok , brakuje mi go... Brat którego kochałam nad życie, mimo kłótni zawsze godziliśmy się śmiechem mówiąc że to bez sensu , to prze ze mnie , ja go wyciągnęłam tamtego dnia ze szkoły ' no chodź , nikt się nie dowie' mówiłam poszedł jak głupi się posłuchał młodszej siostry która chciała spróbować alkohol. Żałuję ! Wybacz ! Chcę zawrócić czas ....
|
|
 |
|
Wow ! Moblo mi się włączyło :D
|
|
 |
|
juz zapomniałam jaki zapach ma szczęście.
|
|
 |
|
Już nic nie będzie takie samo. Mijam jego siostrę na ulicy i uśmiechamy się do siebie pusto, chociaż obie wiemy, że czegoś tutaj jeszcze brakuję. Jednego 36'6, wysokiego faceta z full capem,który uśmiechałby się do nas i ciągle mruczał pod nosem, że nie rozumie kobiet. Oddałby życie za najbliższych, nieraz dostawał w mordę za swoich kumpli, a za każde złe słowo na temat rodziny byłby gotowy zabić. Mimo wszystko dla mnie był przyjacielem,czułym facetem,który znosił wszystkie moje łzy i humorki, byłam jego małą kruszyną,której nikt nie mógł tknąć. Wiem, że jego siostra wraca stamtąd,gdzie ja idę.-Czeka na Ciebie.-Uśmiechnęłam się przez napływające do oczu łzy i przytuliłam mocno, bo kiedyś obiecałam mu, że zawsze będę dla niej rodziną, gdy jego już zabraknie. Potem ruszyłam w swoim kierunku, przeszłam przez małą żelazną bramę i stanęłam przed kamiennym nagrobkiem.-Jak mogłeś mi to zrobić?-Wybuchnęłam płaczem, a potem zaczęłam rozmowę z moim małym promyczkiem./esperer
|
|
 |
|
pewnie myślisz, że mam w dupie wszystko co mówisz gdy jestem zła, a tak naprawdę biorę to do siebie jeszcze bardziej.
|
|
 |
|
Padało. Lubiła patrzeć jak deszcz spływał po szybie. To zabawne jak bardzo koiła ją taka pogoda. Nie lubiła słońca, bo zostawił ją w najgorętszy dzień zeszłego lata. Wychodziła tylko w takie dni jak dziś, licząc na to, że nie spotka go na mieście, godzinami przesiadywała w parku. Mokła, chorowała, a mimo to nie potrafiła przestać tego. Ból po jego odejściu nie zmiennie trwał.
|
|
 |
|
Idąc na murawę ze słuchawkami w uszach , stanęłam na torach i przez pewien moment miałam zamiar wpaść pod pociąg, lecz przytrzymała mnie jedna mała rzecz 'on' przyjaciel na którego zawsze mogę polegać , wykręciłam jego numer , kilka długich sygnałów i jest jego głos ' no co jest mała?' zapytał ' nic' -odpowiedziałam ' no to po co dzwonisz?'- zapytał ponownie 'nic, tak jakoś zatęskniłam za twoim głosem, brakuje mi Ciebie' - odpowiedziałam 'ej mała na pewno nic ci nie jest?' zapytał ' oj nic idioto. pa' powiedziałam ' wariatka, też się kocham' powiedział i się rozłączył ' tak dla takich chwil warto żyć' powiedziałam głośno i biorąc kolejny łyk czystej, poszłam gonić za marzeniami ...
|
|
 |
|
wypalałam się powoli z każdym dniem, a mimo to żyłam. Zyłam ciągłą nadzieją, marzeniami.
|
|
 |
|
przestałam czuć nawet najmniejsze zranienia. możesz podejść uderzyć mnie w twarz. nawet nie pisnę słówka. uodporniłam się ? to obojętność.
|
|
 |
|
wyimaginowany świat marzeń, zburzyłeś jednym słowem. Koniec.
|
|
 |
|
pamiętasz, jak obiecałam Ci, że się nie poddam? jak obiecałam walczyć, nawet jeśli nie będzie Cię tutaj? jak mówiłam, że jestem silna i wytrzymam? kłamałam. jestem nikim. nędznym skrawkiem człowieka wyniszczonego przez setki wspomnień, z mnóstwem ran zadawanych na przestrzeni lat. nie dałam rady. wcale się nie trzymam. na dobrą sprawę nie potrafię pójść nawet na Twój grób. ja to wszystko oddalam od siebie, bo jeszcze, mimo jedenastu minionych lat, nadal nie wierzę, że już nigdy Cię tu nie będzie. zamykam oczy, gdy przez przypadek wpadnie mi w ręce Twoje zdjęcie. odkładam je najgłębiej jak tylko można, by nie patrzeć, by nie wbijać sobie kolejnego sztyletu, w to podziurawione dość mocno serce. umieram, każdego dnia na nowo - bo bez Ciebie, bez Twojego wsparcia i bez Twojej dłoni, która miała prowadzić mnie przez całe życie - nie ma mnie. po prostu nie istnieję. / veriolla
|
|
|
|