 |
|
podaj mi rękę, nie mów, że nie kochasz, Twoje łzy traktuje z przymrużeniem oka, Ja i Ty to tak, jak jakiś kurwa oksymoron
|
|
 |
|
czuje sie jak nowicjusz, czuje, że nie czuje nic już, wiesz lepiej idź już, czego nie kumasz, idź w chuj
|
|
 |
|
wypijmy za błędy, droga nie tędy, szczerzysz zęby, ej, zdejmij już ten uśmiech przyklejony do gęby
|
|
 |
|
nie muszę się starać i tak mało dziś skumasz, bo w tym wszystkim jest serce, reszta to ciało i skóra
|
|
 |
|
każdy dzień mam w garści tak jakby był ostatnim i chuja kładę, jeśli ktoś się dziwnie na nas patrzy
|
|
 |
|
w sumie nie mogę winić Cię za złudzenia, ale zamknij pysk jak nie masz nic do powiedzenia
|
|
 |
|
a wciąż najlepszą puentą na to jest środkowy palec, potem uśmiech, odejdziesz w swoim kierunku, HEEE
|
|
 |
|
w rękach grę mam, strzelaj, strzelaj celnie, jak chcesz strzelać w gwiazdy, strzelaj we mnie
|
|
 |
|
Przebacz, nie jestem idealny, ale chociaż zabiorę Cię z sobą i nigdy nie zostawię.
|
|
 |
|
sporo wiem o przemijaniu, wiem jak może boleć serce, mimo wszystko kocham życie, bo mi daje szczęście
|
|
 |
|
Nienawidzę żyć w niewiedzy. Nienawidzę tego czasu, kiedy wszystko wokół staje się zagadką, na którą nie potrafię odnaleźć odpowiedzi. Bo im dłużej w tym trwam, to coraz bardziej się wycofuję ze wszystkiego. Coraz częściej zastanawiam się, ile to ma wszystko trwać. Czy czekanie ma w takim razie jeszcze sens? A może to było znów coś chwilowego, może sama za bardzo się zaangażowałam i straciłam poczucie czasu i wartości, którą jeszcze do niedawna miałam? Momentami wydaje mi się, jakby coś umykało przede mną. Jakbym traciła wewnętrzną część samej siebie. Jednak boję się do tego przyznać. Boję się przyznać do czegokolwiek, bo przecież ból zawsze był moim nieustannym przyjacielem, więc czemu nagle miałby odejść?
|
|
 |
|
spójrz w moje źrenice, nie znajdziesz choć cząstki szczęścia, słone łzy powiedzą Ci o słonych błędach
|
|
|
|