 |
|
Park nocą, ulubiona ławka. Usiadła by pomyśleć, płakała zraniona, kolejny drań złamał jej delikatne serce, odpaliła papierosa, mieszanka letniego deszczu i słonych łez zniszczyła misterny makijaż, nad którym pracowała ponad pół godziny, szpilki połamane w biegu postawiła obok, płynąca muzyka przypominała wszystkie chwile spędzone razem. Wiedziała co zrobić. Napisała jedną wiadomość, ostatnią, a potem podniosła leżące szkło, powoli dopracowywała litrę na wewnętrznej części ręki, krew lała się strumieniami. Nie przyszedł, nie kochał, zapomniał.
|
|
 |
|
a ja idiotka dopasowywałam jego nazwisko do mojego imienia licząc na to, że będziemy razem do końca życia. niestety! życie pisze zupełnie inne scenariusze.
|
|
 |
|
szkoda, iż owa miłość była jednostronna. skrzywdził ją. kolejna zaliczona panienka, która uległa urokowi księcia z bajki. nie był wcale taki przystojny. zwykły ćpun. brał ją jak chciał. udawał nieśmiałego, jak zwykle. przyglądałam się z boku, doskonale go znałam. mądra, odrzuciłam zaloty, mimo miłości jaką darzyłam od dłuższego czasu. szkoda, iż nie zorientowałam się, że on kochał mnie.
|
|
 |
|
kochała go, pragnęła z całego serca, ale mimo wszystko był sukinsynem, któremu nie należała się nawet odrobinka uczuć.
|
|
 |
|
wiesz, jak to jest, gdy Twoje serce przebywa kilka kilometrów od Ciebie? nie wiesz co robić, łzy mimowolnie ciekną po Twych policzkach, oglądasz zdjęcia i przytulasz się do rzeczy przesyconych zapachem ukochanych, męskich perfum, palisz, papieros za papierosem. cholera! wracaj, bo do jutra nie wytrzymam.
|
|
 |
|
mężczyzno! jeśli kobieta Cię nienawidzi, musiała Cię kiedyś kochać.
|
|
 |
|
słodząc życie nie mieszaj zbyt często
|
|
 |
|
nie myślisz o konsekwencjach dziewczynko.
|
|
 |
|
największym błędem jest udawanie, że to co nas boli, jest nam obojętne.
|
|
 |
|
tak pusto obok jego imienia w spisie telefonów, kiedy usunęłam dwukropek i gwiazdkę. dziwnie bez tego. zupełnie jak w moim życiu bez niego.
|
|
 |
|
ja już nie jestem zła, wkurzona czy zazdrosna. ja tylko żałuję, że byłam z kimś, kogo tak naprawdę nie znałam.
|
|
 |
|
wiesz co boli najbardziej? świadomość, że zastąpiłeś mnie jakąś pierwszą lepszą panienką poznaną na jednej imprezie. albo to nadmiar alkoholu, albo miłość od pierwszego wejrzenia, ale w to drugie, kurwa, zwyczajnie nie wierzę. ja tylko miałam nadzieję, że przynajmniej będzie to ktoś dla Ciebie ważny..
|
|
|
|