 |
|
uwolnić siebie od siebie, o to chodzi w zasadzie.
|
|
 |
|
namacalny bezsens, gorzki posmak życia.
|
|
 |
|
mieszam wódkę z kokainą,
obserwuję wskazówkę,
godzina za godziną.
|
|
 |
|
stany wmontowane w przeszłość, widzę tą obojętność.
|
|
 |
|
moje plany, cały świat pojebany, kurwa
znów goje rany przez te moje plany.
|
|
 |
|
jedyny ratunek to trzymać się swoich zasad.
|
|
 |
|
taka forma malarska - czerwona farba na nadgarstkach.
|
|
 |
|
morze zwątpienia, może coś zmieniam,
może wyciągnąć z cienia pierwiastek samozniszczenia.
|
|
 |
|
w tej sprawie nie pomoże mi nic,
nawet bit ze słuchawek.
|
|
 |
|
postawię litr - będziemy pić,
ja i mój diabeł, aż się udławię,
bo nasz anioł miał wypadek.
|
|
 |
|
coraz bliżej kres
samozagłada przez duże "S".
|
|
 |
|
bez wyciskania łez
problemy,notoryczny stres.
|
|
|
|