 |
|
codzienna walka, synu zawyżam standard
|
|
 |
|
gram fair mimo że życie jest niesprawiedliwe
|
|
 |
|
strzeż się noży w plecach i dwulicowych dziwek
|
|
 |
|
gra w nas jeden wspólny ton, my to jedność poczuj to, o.
|
|
 |
|
skurwysynu poprzeczkę ustawiamy tak wysoko, że nawet na szczudłach, nie wykurwisz w nią głową.
|
|
 |
|
odnajdź spokój i wsłuchaj się w rytm deszczu .
|
|
 |
|
spadające krople podają mi rytm .
|
|
 |
|
przestań się zatracać w końcu uznaj swą bezsilność .
|
|
 |
|
to mój własny wybór nikt nie kazał mi tu stać .
|
|
 |
|
wszyscy przechylamy szklanki bo tu jest konkretny powód.
|
|
 |
|
może mogłoby być troche inaczej. może mogłoby byc troche jak dwaniej.
|
|
 |
|
może trzeba to przeczekać, ale nie wiem już czy to jest mądre.
|
|
|
|