 |
|
- uparta, dumna, honorowa, często wścibska i bezustannie narzekająca. - wymienił po pytaniu o to, jakie cechy lubi we mnie najbardziej. zrobiłam wielkie oczy, omal co nie nalewając wody obok szklanki, a nie do jej środka. westchnął wstając od stołu. zabierając dwa kubki, z krótkim 'chodź' ruszył do mojego pokoju. - kocham te cechy, bo inni ich nie znoszą. kocham je, bo Cię charakteryzują, a faceci zapoznając się z nimi, dają sobie spokój. prawie byłem jednym z nich, gdybym nie wyszedł wtedy po pierwszej kłótni. gdybym wkurwiony nie spalił szluga i nie uświadomił sobie pewnej kwestii. tamtego dnia serce krzyczało do mnie przeraźliwie. cholerne 'nie spierdol, bo to skarb!'. teraz wiem, że pod tymi cechami kryje się brylant, Twoja dusza. wiesz, co mnie w tym jara najbardziej? - mruknął zaczepnie, na co posłałam Mu uważniejsze spojrzenie. pocałował mnie lekko w usta, a nie oddalając się, szepnął: - jesteś moja, w końcu.
|
|
 |
|
Interesuje mnie Twoja przeszłość i Twój obłęd i najgorsze rzeczy jakie zdarzyły Ci się w życiu, podoba mi się to, co skrywasz w najciemniejszych zakątkach umysłu, podobają mi się Twoje blizny, podoba mi się Twój ból.
|
|
 |
|
przyszedł ten czas, kiedy któregoś ranka możesz obudzić się i ujrzeć za oknem biały puch. okres, kiedy wieczorami sięgasz po koc, ciepłą herbatę z sokiem malinowym oraz ulubioną książkę. głowa pełna myśli, bieganie po sklepach w poszukiwaniu prezentów świątecznych i zupełny chaos w uczuciach. obok zaczerwienionego czubka nosa, zmarzniętych dłoni, klapiących butów i wyciszonego świata, Ty wciąż tęsknisz.
|
|
 |
|
Moja duma zniknęła, moja osobowość zniknęła, moja miłość zniknęła, umieram.
|
|
 |
|
Zniknęła tak nagle jakby umarła, wszyscy zastanawiali się co znów jest nie tak, próbowali dobijać się do niej drzwiami i oknami, czekali kiedy się odezwie, kiedy wróci, nikt z nich nie wiedział, że ja wiem co się z nią dzieje, nikt nie przypuszczał że wiem, że znów całymi dniami siedzi na werandzie, słucha rocka, nacina się tym samym nożem co zawsze, centymetr po centymetrze i patrzy na swoja krew, nikt inny nie mógł wiedzieć, mieliby do mnie żal, że jej nie przeszkodziłam, że pozwoliłam jej wybrać.
|
|
 |
|
Jestem tylko człowiekiem, nie szukam u Ciebie miłości, wystarczy, że wytrzymasz ze mną do końca i dłużej, albo chociaż jak długo się da, bez myśli żeby rzucić mną o ścianę, bez chęci podniesienia na mnie ręki, bo jestem tylko człowiekiem i wiesz niesamowicie błądzę i niesamowicie wkurwiam.
|
|
 |
|
mam wrażenie, że tamtej jesieni wystawiłam szczęście na allegro, a tryb w którym się obecnie znajduję to cholernie staranie o unieważnienie sprzedaży, do której doszło.
|
|
 |
|
kumpel, który ogarnął, że drugi ziomek stoi nad Nim, na schodach = podniesie się, odwrócenie się ku tamtemu i darcie mordy na cały korytarz: 'KAAŚKA, KAAŚKA!'
|
|
 |
|
znajoma? zapyta, jak nam się układa, ile to już jesteśmy ze sobą, ewentualnie poruszy rozkminę o tym, jak koleś całuje. mama wygłosi tradycyjną formułkę o zabezpieczeniu. a przyjaciółka - po prostu zapewni, że gdyby coś się spieprzyło, cokolwiek, zawsze będzie.
|
|
 |
|
znasz to uczucie ? gdy idziecie razem przez park i nagle on chwyta cię za rękę ? robi to najnaturalniej na świecie i nie ma pojęcia , że w tym czasie każda komórka twego ciała totalnie wariuje . serce piszczy i chcę wyskoczyć z ciała , by popędzić gdzieś daleko . śmiejesz się sama do siebie , nie mogąc tego opanować , a on tak słodko marszczy brwi i pyta : z czego się cieszysz , głupia ? / ciastkojad
|
|
 |
|
i kiedyś tam , w nieznanym miejscu o nieznanym czasie , ktoś całkiem nieznany znalazł ją martwą . mówili , że zawsze była radosna , że była uśmiechnięta i wcale nie przejmowała się opinią innych . więc czemu zmarła ? co takiego mogło się stać ? miłość ? och , daj spokój . przecież każdy wie , że nigdy nie wierzyła w takie bzdury . trochę zbyt wiele narkotyków . to wszystko . nic specjalnego , żadnego tragicznego finału wielkiej miłości . / ciastkojad
|
|
 |
|
i stojąc przy ołtarzu spojrzała mu w oczy . chciała jeszcze raz zobaczyć go takiego jakim jest teraz . zaraz będą po ślubie , wszystko przecież się zmieni . patrzała tak w te zielone oczy i wiesz co ? poraz pierwszy od kilku lat pożałowała , że nie są one brązowe . że nie należą do niego . coś ją zabolało . coś starego , zakopanego pod stertą zmartwień i sztucznego szczęścia . to jej dawna miłość . obudziła ją w sobie i teraz domagała się , by wpuściła ją już na dobre do swego serca , tak jak kiedyś . zacisnęła pięści , powstrzymała łzy . uśmiechnęła się słabo i wypowiedziała ledwo słyszalne : tak . nie mogła pozwolić , by dawne uczucie do tamtego zrujnowało jej życie .chciała je raz na zawsze pogrzebać , choć dobrze wiedziała , że tak naprawdę to ono nigdy nie umarło . / ciastkojad
|
|
|
|