 |
Stał w szkole, oparty o drzwi do sali, w której miał lekcje i szukał mnie wzrokiem. Miał taką niewinną, czarującą minę. Chciałam na niego wskoczyć, przytulić, zacząć całować i nigdy nie puścić. W swojej czarnej bluzie, którą teraz mam na sobie, wygląda cudownie, a jej zapach doprowadza mnie do szału. Stojąc tak, przyciągał spojrzenia wielu dziewczyn, ale wiem, że tylko na moje spojrzenie liczył. Kiedy spotkaliśmy się wzrokiem, uśmiechnął się, jak jeszcze nigdy. Poczułam w środku coś dziwnego, w brzuchu mnie skręciło. Zrozumiałam, że bez niego bym sobie nie poradziła. Zrozumiałam, że jest cholernie ważny dla mnie. Zrozumiałam, że się w nim zakochałam.
|
|
 |
Jestem zwykłą osobą, dlatego kocham, tęsknię, pragnę, ubóstwiam, nienawidzę, lubię, nie trawię, czuję, potrzebuję. Więc zrozum i nie traktuj mnie, jak kogoś, kto ma mocne nerwy i zlodowaciałe serce, tylko podejdź i przytul mnie czasami.
|
|
 |
-Napisałam Ci list.
-Nic nie dostałem.
-To dziwne. Na kopercie napisałam "Do najgorszego kłamcy i manipulatora wszechczasów". Może masz jakąć konkurencję w tej dziedzinie.
|
|
 |
100% miłości? no chyba kurwa w pet party.
|
|
 |
Siedziała na podłodze na środku pokoju. Wokół niej leżały podarte fotografie. z jej oczu płynęły łzy. Nagle drzwi do pokoju otworzyły się, a w nich stanął on - powód jej płaczu. Spojrzała na niego. jego oczy wbiły się w punkt lekko nad jej głową. - Dlaczego? - Wyszeptała - dlaczego to zrobiłeś? Dlaczego mnie zdradziłeś? - jej szept przerodził się w krzyk - nienawidzę cię sukinsynie, nienawidzę! - Zalana łzami, prawie nie mogła oddychać. - Kochanie, naprawdę nie mogę z tobą być. - Odrzekł z ironicznym uśmiechem. Zbliżył się do niej i ją pocałował. - Spierdalaj! Nie chce cię widzieć - krzyknęła. On zaczął się śmiać i zostawiając jej żyletki na biurku, powiedział - tylko nie zrób sobie krzywdy, kochanie. - i wyszedł ..
|
|
 |
Jest multum osób, które wywołują uśmiech na mojej twarzy. Ale tych, którzy wywołują szczery, prawdziwy uśmiech na mojej twarzy można zliczyć na palcach u rąk.
|
|
 |
i gdy teraz pomyślę o nas, o tym, że kiedyś całowałam i przytulałam takiego chuja jak ty,
nie pozostaje mi nic innego jak kulturalnie pójść do łazienki i zwymiotować, pozdro .
|
|
 |
|
nie miałam go często. jednak czasami był - to się liczyło.
|
|
 |
Tak bardzo mnie kochał, a dziś nie potrafi mi powiedzieć głupiego 'cześć', gdy przechodzimy obok siebie. Czasami nawet nie potrafi na mnie spojrzeć. Przecież wszystko by się jakoś wyjaśniło, ułożyło. Starałam się, do cholery. A on nawet nie spojrzy się i nie uśmiechnie, nie podniesie na duchu, chociaż obiecał, że mnie nie skrzywdzi. A ja, naiwna, po raz kolejny uwierzyłam. Tęsknię za nim, no, tęsknię.
|
|
 |
Twoje opisy o jointach mnie dobijają. Nie musiałeś mnie z tego powodu zostawiać. Kurwa, mi nie przeszkadza to, że fajczysz, zrozum. Przeliterować? N I E P R Z E S Z K A D Z A M I T O , Ż E F A J C Z Y S Z ! Pomogłabym Ci jakoś, do cholery.
|
|
 |
- masz małe cycki . - większe od Twojego chuja .
|
|
 |
|
musnął opuszkami moją dłoń chcąc złapać ją w swoją. - zostaw... - wyszeptałam najciszej jak potrafiłam odsuwając się mimowolnie. zmierzył mnie zdezorientowany. - cierpię. - oznajmiłam zaciskając wargi w wąską linię, aby tylko się nie rozpłakać.
|
|
|
|