 |
|
Wciąż rozbraja mnie twój uśmiech jak przy pierwszym spotkaniu…
|
|
 |
|
Nie jestem ideałem i dobrze wiem to, że rzadko się starałam zmienić to nasze piekło.
Ale w tym jego piękno, że mimo wszystko
potrafimy to poskładać tylko po to, by być blisko…
|
|
 |
|
Najbardziej żałuje tych wszystkich grzechów,
których nie zdążyłam z nim popełnić.
|
|
 |
|
kiedy patrzę w Twoje oczy wiem, że nie chcę już niczego szukać, że nie chcę nigdzie iść, chcę mieć Cię tutaj dziś.
|
|
 |
|
mam olać tęsknotę czy olać rozsądek? dzisiaj olewam tęsknotę i próbuję się pozbierać, tak jak Ty olałeś mnie i obojętne Ci to teraz
|
|
 |
|
Wiatr otulał jej ciało. Zimnym szeptem zdobył jej psychikę. Nie walczyła. Wsłuchiwała się w słowa, o których istnieniu nikt, poza nią, nie wiedział. Mówił cicho, przerażająco i paraliżująco. Do tego stopnia, że walka z Nim była czymś niemożliwym. Przecież i tak by przegrała. Głęboki oddech kulił się w płucach. Chciała uciec, zostać sama z myślami, bez słów umarłego Wiatru. A jednak On wciąż mówił, mówił i mówił. Zmieniał spokojne bicie jej serca w przeraźliwy łomot. Patrzyła w niebo. Długo i nieprzytomnie. Brudny, okropny i zamknięty dla niej świat otaczał ją z każdych stron. Wypowiedziała kilka słów.
|
|
 |
|
A tak na prawdę to nie macie o mnie żadnego pojęcia, nie wiecie kiedy tak na prawdę się uśmiecham, kiedy jestem smutna, nie wiecie co kocham robić, a czego nienawidzę, nie wiecie też jaki ból w sobie noszę, a śmiecie mówić, że wiecie wszystko...
|
|
 |
|
Mam to w dupie, jestem trupem.
|
|
 |
|
dzisiaj już nie ma Cie. nie istniejesz.
|
|
 |
|
Zabawne, jak instynktownie pragniemy wierzyć, że wszystko będzie dobrze.
|
|
 |
|
Widzę jak patrzysz i to sporo dla mnie znaczy, ale nie jestem z tych graczy, którzy połykają haczyk.
|
|
 |
|
dziś zrobiliśmy kilka kroków naprzód, a powinniśmy napluć w mordę światu. nie cofnę czasu..
|
|
|
|